– Masz na myśli to, że pozwalają ci harować do upadłego – odparł ironicznie. – Joshua opowiadał mi już, że zabierasz teraz pracę do domu, nawet w weekendy.

– Nie zaniedbuję Joshuy – odparła najeżona. – Wiesz dobrze, że stawiam go zawsze na pierwszym miejscu. To po prostu tak, jakbyś ty… – Urwała, gdyż uzmysłowiła sobie nagle, że nie upłynęło jeszcze nawet pięć minut, odkąd usiadła obok niego w samochodzie, a już zdołał zepchnąć ją do defensywy. – Daj spokój, Michael. Nie chcę dać się wyprowadzić z równowagi przez twoje gadanie, które bierze się stąd, że czujesz się winny. Zwłaszcza że nie powinieneś mieć sobie nic do zarzucenia. To twoje prawo zawierać nowe związki. Na miłość boską, jesteśmy już przecież dwa lata po rozwodzie.

– Wcale nie czuję się winny. Jedno z drugim nie ma nic… – Urwał, uśmiechnął się z przymusem. – Mądrala z ciebie. Zawsze potrafiłaś przejrzeć mnie na wylot. – Przez chwilę zbierał myśli. – Nie chciałem, aby tak się stało. Szkoda, że to nie kto inny, lecz właśnie Benny. Jest twoją przyjaciółką, wiem o tym.

– Trudno, w życiu bywa różnie. – Odwróciła wzrok. – Czy to coś poważnego?

– Nie wiem. Może. Lubię ją. I bardzo długo byłem sam. Dzięki niej poczułem się lepszy, Kate. Poczułem się tak, jakbym miał trzy metry wzrostu.

Zdobyła się na blady uśmiech.

– To dużo, jak na początek.

– Właśnie. – Zacisnął dłonie na kierownicy. – Gdybym wierzył, że mamy jeszcze szansę, nigdy bym… Ale to już naprawdę koniec, czyż nie, Kate?

– Przecież wiedziałeś o tym.

– Może. Kiedy podchodziłem do tego rozumowo. – Pokiwał głową. – Ale naprawdę cię kochałem, Kate. Przeszkadzało mi tylko, że jesteś tak piekielnie bystra. Czy zdawałaś sobie sprawę, jak bardzo mnie onieśmielasz?

– Co takiego?

– Peszyłaś mnie. Na uczelni byłaś kimś w rodzaju geniusza, a ja po prostu wlokłem się powoli do przodu.

– Nie zachowywałeś się jak człowiek wystraszony. – Kate uśmiechnęła się kpiąco. – O ile dobrze pamiętam, próbowałeś zaciągnąć mnie do łóżka już na pierwszej randce.



34 из 338