
Odsłonił w uśmiechu zęby.
– Cóż, peszę się tylko do pewnego stopnia. Byłaś drobna, milusia i seksowna i ciągnęło nas do siebie.
– Milusia? – powtórzyła oburzona. – Milusi może być pluszowy miś, ale nie ja.
– A jednak tak – upierał się. – Byłaś tak milusia, że zapragnąłem cię zdobyć i troszczyć się o ciebie.
To wyraźny dowód, że oceniłeś mnie niewłaściwie, pomyślała ze smutkiem.
– Trzeba przyznać, że przeżyliśmy trochę cudownych chwil – odezwał się Michael.
– Ale nigdy nie miałeś przy mnie wrażenia, że masz trzy metry wzrostu?
– Owszem, miałem, ale tylko w łóżku. – Jego uśmiech przygasł. – A potem wszystko się skończyło i poszłaś swoją drogą. Nigdy nie byłem dla ciebie wystarczająco ważny.
– Ależ tak, byłeś. Po prostu nie potrafiłam uczynić z ciebie głównego elementu mojego istnienia i tego właśnie nie mogłeś zaakceptować.
Nie byłam żoną, jakiej pragnąłeś. – Spojrzała mu prosto w oczy. – Popełniliśmy błąd. Nie zrób teraz kolejnego, nie kieruj się tylko tym, że Benny jest moim przeciwieństwem. Tym razem upewnij się, czy to właściwy wybór.
– Na to jeszcze trochę za wcześnie. – Po chwili namysłu dodał: – W każdym razie ona szaleje za Joshuą. Tak sobie myślę… Czy nie miałabyś nic przeciw temu, gdyby Benny poszła z nami na jego mecz jutro po południu?
Poczuła nagłą falę gniewu. Proszę bardzo, może oddać swojej przyjaciółce Michaela, ale jeśli chodzi o Josha, to nic z tego, nie odda go.
– Nie śpieszmy się za bardzo. Zróbmy tak: zabierz na mecz Benny zamiast mnie. Usiądziemy na trybunie razem, żeby Joshua wiedział, iż aprobuję jej obecność. Po meczu odwiozę go do domu.
– Jak sobie życzysz. – Podjechał do krawężnika i zaparkował przed jej drzwiami. – Nie chciałbym sprawić ci jakichkolwiek kłopotów. – Odwrócił się do niej i patrząc jej prosto w oczy, dodał: – Wiesz przecież, Kate, że chcę dla ciebie jak najlepiej.
