– Tak, wierzę ci – pokiwała głową Kate. – Ale nie przypuszczałam, że zechcesz się przeprowadzić do innego miasta. Przecież spędziłaś tu całe swoje życie.

– Może nadeszła pora, kiedy i mnie przyda się jakieś urozmaicenie.

– Podeszła bliżej. – Jeśli oferta pracy ci odpowiada, nie odrzucaj jej.

– Nie jest aż tak dobra. Noah Smith to… typ ekscentryka. Nie wydaje mi się, abyśmy mogli pracować razem.

– Ekscentryka?

– Badania z dziedziny genetyki to powolny, systematyczny proces prób i eliminacji. On natomiast lubi nagłe zmiany.

– Z jakim wynikiem?

Kate wzruszyła ramionami.

– Ten człowiek jest znakomitym naukowcem. Oczywiście odnosi sukcesy.

– A więc może takie nagłe zmiany to metoda godna naśladowania.

– Nie dla mnie. – Kate odwróciła się i ruszyła ku drzwiom. – I nie ma sensu mówić o tym. Nawet gdybym uznała, że potrafię pracować z tym człowiekiem, nie mogę stąd wyjechać.

– Nie możesz? – Phyliss spojrzała na nią zaintrygowana. – Zawsze podziwiałam w tobie między innymi to, że zdawałaś się nie wiedzieć, co znaczy słowo „nie mogę”.

– W porządku. A więc po prostu: nie wyjadę stąd. – Kate uśmiechnęła się do niej przez ramię. – Czy znalazłaś piłkę Joshuy?

– Jak widzę, temat rozmowy został zamknięty – mruknęła Phyliss.

– Piłka leżała pod krzewem różanym. Joshua powiedział, że musisz dziś popracować. Mam go zabrać do kina?

– Jeśli chcesz. Dla mnie nie ma to znaczenia. I tak przestaję go słyszeć, kiedy zabieram się do pracy.

– A tak, zapomniałam. Praca pochłania cię do tego stopnia, że nie słyszałabyś nawet erupcji wulkanu.

To prawda. Wszystko dlatego, że każda chwila przybliżała moment uzyskania odpowiedzi, a oczekiwanie stawało się nie do zniesienia. Ostatnie eksperymenty były bardzo obiecujące. Kate uśmiechnęła się lekko.

– W Oklahomie nie ma żadnych wulkanów – zauważyła.



9 из 338