– Chcesz, kochanie!

– Nie! Nie chcę! – Obrażona Christina protestowała z godnością, odymając wargi i krzyżując na piersi małe pulchne ramionka.

– Posłuchaj, Bubuś i Kubuś są już bardzo zmęczeni i czekają na ciebie w łóżeczku. Bardzo długo czekają. – Po tym argumencie Christina bez protestu dała się wziąć na ręce.

Fatalnie, że całą tę scenę obserwował przez okno J.D. Tiffany nie życzyła sobie, żeby ktokolwiek z rodziny Santinich wtrącał się w jej sprawy – ani teraz, ani kiedykolwiek w przyszłości. Za życia Philipa klan uważał, że nie jest dla niego odpowiednią żoną, więc teraz przynajmniej z czystym sumieniem mogliby się odczepić i nareszcie dać jej spokój.

– Za chwilę wracam! – rzuciła zdyszana w stronę nieproszonego gościa, kierując się na piętro, do sypialni córki. Od stu lat, nie licząc dobudowanej współcześnie łazienki, nic się nie zmieniło w architekturze tej części domu. Christina sypiała w niewielkiej alkowie, z okienkiem wychodzącym na sad owocowy na tyłach domu. Obok miał pokój Stephen, a Tiffany po przeciwnej stronie korytarza. Na parterze były dwa apartamenty zajęte przez lokatorów oraz trzeci – aktualnie pusty – na drugim piętrze. Wozownia, znajdująca się po przeciwnej stronie podwórza, także była przerobiona na apartamenty mieszkalne. Parter zamieszkiwali lokatorzy, pięterko było wciąż do wynajęcia.

– Idziemy lulu – szepnęła Tiffany do Christiny, otulając ją kołdrą ręcznej roboty, prezentem od babci. Po jednej stronie poduszki ułożyła pluszowego królika Bubusia, któremu brakowało jednego oka, po drugiej zaś zabawnego szopa Kubusia.

– Jeszcze nie – marudziła córka.

– Dobrze. – Tiffany pochyliła się nad łóżeczkiem i ucałowała spocone czółko. Christina przyszła na ten świat przed trzema laty, zupełnym przypadkiem. Philip i Tiffany już dawno zadecydowali, że jeden potomek, czyli Stephen, w zupełności im wystarczy. Tym bardziej że Philip miał dwójkę dorastających dzieci z pierwszego małżeństwa. Często przytaczał filozoficzną maksymę, iż nie należy mnożyć bytów nad potrzebę, zwłaszcza że alimenty kosztowały go fortunę.



16 из 188