Jakby tego nie było dość, po latach objawił się jej biologiczny ojciec, co było dla niej szokiem, ponieważ matka zawsze utrzymywała, że on nie żyje. Tymczasem John Cawthorne był zdrów i pełen wigoru, a ponadto teraz na siłę usiłował odzyskać córkę, o której nie raczył pamiętać przez lata. W dodatku jego starania popierały dwie przyrodnie siostry Tiffany, których dotąd nie znała i wcale nie pragnęła bliżej poznać.

– Wspaniale, nie ma co – mruknęła do siebie, zaglądając po drodze do pokoju Christiny, aby się upewnić, że córeczka śpi spokojnie. – Po prostu fantastycznie.

Obecność J.D. była jej zdecydowanie nie na rękę. Szczerze kochała Philipa, ale od początku, od kiedy znalazła się w rodzinie Santinich, była świadoma, że sympatia okazywana jej przez brata męża ma dwuznaczny podtekst. To ją krępowało, zwłaszcza że i ona w towarzystwie J.D. zachowywała się inaczej niż zwykle; jej stosunek do brata męża też nie był jednoznaczny.


– Nie chwytam – powiedział Stephen, kładąc deskę na ganku od strony kuchni.

Sprzęt był mocno zniszczony i odrapany – napisy reklamujące Nirvanę i Metallicę niemal zatarte, a kółka zjechane i nie tak krągłe jak kiedyś. Wszedł do kuchni, gdzie jego matka próbowała jednocześnie przygotować kolację i doprowadzić do ładu domowe rachunki.

– Po co on tu przyjechał?

– Ponoć w interesach.

Stephen wytarł spocone dłonie o spodnie i odgarnął włosy z czoła.

– Nie podoba mi się to wszystko.

Mnie też nie, potwierdziła w myślach Tiffany, ale, by nie niepokoić syna, głośno powiedziała:

– Nie będzie nam przeszkadzał.

Z wolna zapadał zmrok. Tiffany schowała książeczkę czekową i rachunki, zniechęcona stanem swoich finansów. Permanentnie brakowało jej pieniędzy. Niezbyt wysoka pensja i stale zmieniające się wpływy z czynszu od lokatorów wynajmujących mieszkania nie wystarczały na pokrycie niezbędnych wydatków na utrzymanie rodziny. A do tego dochodziły koszty związane z zachowaniem domu w miarę przyzwoitym stanie.



22 из 188