– Tak. Podobały mi się jego stare samochody, i tyle. Mamo, chyba nie myślisz, że miałem coś wspólnego z jego zniknięciem?

– Oczywiście, że nie, ale wiem, że wcześniej zachodziłeś do pana Wellsa.

– Mamo, mogę się przyznać, że raz przejechałem się bez pozwolenia jego szewroletem, ale to wszystko. Nie chciałem niczego ukraść, przysięgam. Nigdy bym czegoś podobnego nie zrobił. – Twarz chłopca była biała jak płótno. Przełknął głośno ślinę, aż jabłko Adama poruszyło mu się na szyi. – To znaczy… ja nigdy… O Boże, mamo, o co ty mnie podejrzewasz?

– Wiem, że nie zrobiłeś krzywdy panu Wellsowi, nie byłbyś do tego zdolny – powiedziała impulsywnie. Czuła skruchę i współczuła synowi. – Kochanie, zapewniam cię, że nie podejrzewam cię o nic złego. – Wyciągnęła rękę, by uściskać Stephena, ale on się uchylił. – Ja tylko… – Chłopiec popatrzył jej prosto w twarz swymi pięknymi oczami, które pokochała od momentu jego narodzin. Tiffany czuła się okropnie. – Synku, kocham cię i wierzę, że mówisz prawdę. Chcę się tylko dowiedzieć, co robiłeś tamtego dnia, gdy przyłapał cię pan Wells. I dlaczego w tej sprawie skłamałeś.

Z chmurnych oczu chłopca wyzierał gniew.

– Ale ja nie…

– Uważaj, nie brnij dalej w kłamstwa.

Stephen odwrócił wzrok. Wyjrzał przez okno, jakby tam, na zewnątrz szukał pomocy w trudnej sytuacji, w jakiej się znalazł. Młodzieńcze, kanciaste ramiona ugięły się, jakby ktoś włożył na nie ciężar.

– Tamtego dnia przejechałem się samochodem Wellsa z nudów. No i dlatego, że się założyłem.

– Założyłeś się?

– Miles Dean mnie wyzwał. Chyba go znasz?

A jakże. Jak mogłaby zapomnieć Milesa Deana, chłopaka o parę lat starszego od Stephena, który od początku sprowadzał jej syna na złą drogę.

– Nie kłamałem. Wells mnie przyłapał i musiałem odpracować ten zakład. I tyle. Przecież ci już o tym mówiłem.

– A co masz mi do powiedzenia na temat tego dnia, kiedy po raz ostatni widziano Isaaca Wellsa?



25 из 188