
Stephen znów przełknął ślinę, jakby miał w gardle dławiącą gulę.
– No dobrze, powiem ci. Tamtego dnia byłem na farmie ostatni raz. Znowu się założyłem.
– O Boże, Stephen, nie!
– Ale to prawda – stwierdził, wciskając obie dłonie do kieszeni mocno już przetartych dżinsów. – Kilku chłopaków wiedziało, że orientuję się, gdzie Wells trzyma klucze do szopy, w której stoją stare samochody. No więc…
– No więc co? – ponagliła go Tiffany, dziwiąc się, że tak długo i uparcie dochowywał tajemnicy.
– Założyłem się z Milesem Deanem, że zdobędę te klucze.
– Znowu? Po co Miles się zakładał?
– Nie wiem. Może chciał się przejechać? Podobał mu się buick… No, ale właśnie tego dnia stary się ulotnił.
Tiffany z wrażenia zaschło w gardle. Bała się pytać dalej, ale musiała doprowadzić wyjaśnienie sprawy do końca.
– No i co?
– Pytasz, czy zdobyłem klucze? Nie! Nie udało mi się. Wdrapałem się na płot i już miałem zamiar zakraść się do szopy, kiedy przypadkiem się odwróciłem. Na ganku siedział w bujanym fotelu pan Wells ze strzelbą i patrzył prosto na mnie. – Stephen zaczerpnął powietrza. – To było niesamowite, mamo. Mówię ci, okropne. No więc… uciekłem. – Spojrzał w dół i zaczerwienił się. – Bałem się jak diabli, więc wziąłem nogi za pas. Miles był wściekły. Groził, że stłucze mnie na kwaśne jabłko.
– Dlatego bałeś się o tym mówić?
Skinął głową w milczeniu, a w oczach zaszkliły mu się łzy.
– Och, synku… – Tiffany pragnęła go objąć i przytulić, ale nie miała odwagi. Spojrzenie, jakie jej rzucił, nakazywało trzymać matczyne uczucia na wodzy. – I od tamtej pory już nie widziałeś Wellsa?
– Chyba nikt go nie widział – wyszeptał Stephen. Jego cichy głos ledwo było słychać.
– Dlaczego nie opowiedziałeś o tym policjantom?
– Bo się bałem.
– Ja się też boję – wyznała Tiffany. Postukała drewnianą łyżką o brzeg garnka. Wierzyła Stephenowi, ale miała pretensję, że nie powiedział jej o wszystkim wcześniej, że nie miał na tyle zaufania do własnej matki, by podzielić się z nią kłopotami. Zabrzęczał minutnik, przypominając, że trzeba sprawdzić węgiel drzewny przygotowany do grilla.
