– Tak – przyznała. – Podróżując samotnie, poznaje się więcej ludzi. A poza tym wszyscy moi przyjaciele tak bardzo zajęci są robieniem kariery, że nie chcą przerywać pracy. No i przede wszystkim nie wyobrażają sobie wakacji bez łazienki z gorącą wodą. – Wzruszyła lekceważąco ramionami. – Lepiej być całkiem niezależną.

– I nie masz chłopaka, który czekałby z tęsknotą na twój powrót? – dopytywał się.

– Nie. – Spojrzała na niego, zaciekawiona do czego właściwie zmierzał. – Z nikim nie mogę związać się na poważnie

– wyjaśniła ze wzruszającą szczerością – ponieważ stale planuję następne podróże.

– I nie obawiasz się niebezpieczeństw? Debora uśmiechnęła się nonszalancko.

– Już wystarczająco dużo osób się o mnie martwi. Moi przyjaciele, moja rodzina, a także mój pies… Za każdym razem, gdy wyjeżdżam, są święcie przekonani, że widzą mnie po raz ostatni.

– Ich zdenerwowanie, jak zdążyłem zauważyć, nie jest całkiem pozbawione podstaw – wtrącił Gil z przekąsem.

– Nigdy coś takiego mi się nie przytrafiło! – Debora zagryzła wargi, z powrotem uświadamiając sobie, w jakie popadła tarapaty. Teraz rzeczywiście miała powód do zdenerwowania!

Gil nie odzywał się dłuższą chwilę. Raz po raz zerkała na niego z niepokojem, zastanawiając się, czy naprawdę zamierza zaoferować jej pracę. W ten sposób rozwiązałby wszystkie jej problemy…

– Czy zechcesz mi zaproponować pracę u siebie w biurze?

– spytała niecierpliwie, przerywając ciszę.

– W pewnym sensie – rzekł krótko i zmarszczył brwi, jakby niezadowolony, że zmącono mu tok myśli. – Będziesz musiała poza tym udzielać się trochę towarzysko, przyjmować gości…

– Doskonale! – Wyskrobawszy resztki ryżu z talerza, z żalem odstawiła go na bok, a potem upiła łyk grubo mielonej indonezyjskiej kawy. – To mi się nawet podoba – dodała wesoło. Z pewnością była to lepsza perspektywa, niż wylądowanie w Parangu bez jednej rupii. – Na czym dokładnie polegać będzie moja praca?



15 из 123