– Ale co to ma wspólnego z twoją żoną? – przerwała mu Debora, nie mogąc doczekać się konkluzji. Mogła oczekiwać, że Gil będzie potrzebował sekretarki albo kucharki… ale żony?

– Zaraz do tego dojdziemy – odrzekł z irytacją. – Musisz poznać tło. Musisz przede wszystkim zrozumieć, jaką wagę przywiązujemy do tego kontraktu.

Debora w istocie niewiele na razie rozumiała. Przede wszystkim niepokoiło ją, że z taką łatwością mogła sobie wyobrazić pełnienie roli żony tego, bądź co bądź, nieznajomego mężczyzny. Cóż właściwie o nim wiedziała? Co jej przyszło do głowy, żeby w ogóle zastanawiać się nad taką propozycją? Mógł być przecież zwykłym oszustem albo nawet groźnym zboczeńcem… Ale kiedy patrzyła na szlachetne, regularne rysy jego twarzy, trudno było dać temu wiarę. Sprawiał wrażenie mężczyzny, który nie usunął ze swego słownika takich niemodnych słów jak „uczciwość" i „poczucie honoru".

– Na czym więc polega problem? – zapytała z werwą.

– Problemem jest żona Pascala, Sylvie… – Urwał i znów zamilkł na dłuższą chwilę.

– No więc, o co właściwie chodzi? – ponagliła.

– Sylvie to niezwykle atrakcyjna kobieta… – podjął z pewną rezerwą w głosie. – Tutaj w Terawati ogromnie się nudzi… Och, mówiłem Pascalowi, że popełnia błąd przywożąc żonę w miejsce tak odludne, ale on nie chciał, żeby stale zostawała we Francji.

– To najzupełniej zrozumiałe – wtrąciła.

– Jestem odmiennego zdania. – Spiorunował ją wzrokiem. – Żony inżynierów powinny akceptować rozłąkę. Już przed ślubem muszą zdać sobie sprawę, że ich mężowie w przyszłości mogą pracować w miejscach nieodpowiednich dla dam. Moja narzeczona na przykład doskonale rozumie sytuację…

– Twoja narzeczona? – przerwała mu spontanicznie i szybko odwróciła wzrok, by nie zdołał dojrzeć w jej oczach zawodu. Ogarnęło ją dziwnie bolesne rozczarowanie i nie potrafiła sobie wytłumaczyć dlaczego. – Jeśli masz już narzeczoną, to po co ci tutaj żona? – rzuciła z pozorną obojętnością.



17 из 123