Gil milczał jak zaklęty, pomyślała więc, że zapewne porównywał ją z nienaganną Debbie albo zalotną Sylvie, i poczuła się nagle całkiem nijaka i źle ubrana. Cóż, to prawda, iż stroje nigdy jej nie interesowały. Każdego ranka wkładała to, co akurat miała pod ręką. Teraz po raz pierwszy w życiu pożałowała, że nie posiada nic bardziej eleganckiego do ubrania. To dziwne, ale pragnęła spodobać się temu nieznajomemu mężczyźnie…

– Obawiam się, że to najlepsze, co mam – odezwała się zakłopotana, podświadomie oczekując komplementu.

Czekało ją jednak rozczarowanie. Gil chrząknął i zawyrokował:

– Wyglądasz lepiej. – I to wszystko. A potem prędko dodał: – Chodźmy już. Straciliśmy mnóstwo czasu.

ROZDZIAŁ TRZECI

Debora nastawiła dmuchawę tak, aby zimne powietrze wiało jej prosto w twarz, i rozparła się wygodnie na siedzeniu. Spod rzęs spojrzała przeciągle na Gila.

Z rękami na kierownicy patrzył prosto przed siebie. Trudno było przeniknąć jego myśli. Pod maską chłodnej rezerwy Debora wyczuwała siłę i temperament. Być może lubił nadawać twarzy kamienny, nieodgadniony wyraz, ale jego kształtne usta były zadziwiająco namiętne i zmysłowe. Człowiek trudny do rozszyfrowania, pomyślała. I była teraz od niego całkiem zależna… Im dłużej na niego patrzyła, tym bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że Gil Hamilton należał do mężczyzn wyjątkowo atrakcyjnych. Z podniecającym dreszczem emocji zastanawiała się, jak to będzie, gdy przyjdzie jej dzielić z nim pokój… Głośno westchnęła, odwróciła od Gila wzrok i wyjrzała przez okno.

– Co się stało? – spytał szorstko, ale z pewnym zaciekawieniem.

– Nic, po prostu… – improwizowała – po prostu to będzie trudne wcielić się w kogoś, o kim absolutnie nic nie wiem. Czy Debbie jest do mnie podobna?

– Ależ skąd! – zaprzeczył gwałtownie. – Nie możecie już bardziej się różnić! Debbie jest zrównoważona, rozsądna i kobieca.



26 из 123