– Ach, tak… – Debora trawiła przez chwilę tę informację. Rzeczywiście, sprawiał wrażenie człowieka metodycznego, do znudzenia uporządkowanego… Pedant, pomyślała i dodała na głos: – Powinnam się domyślić.

Mężczyzna otworzył drzwi od strony kierowcy.

– W takim razie, skoro wszystko już jasne, zechce pani skierować swą uwagę na inny obiekt. Przed odjazdem chciałbym jeszcze w spokoju przejrzeć raport. – Nie czekając na jej odpowiedź, wsiadł do środka i włączył silnik, by uruchomić klimatyzację.

Debora wycofała się z posterunku i z rozmachem opadła na siedzenie. Poczuła się tak, jakby nagle uszło z niej powietrze. Ten facet po prostu ją zbył. Odprawił z kwitkiem. Zerknęła przez okno, tym razem dyskretnie, i skonstatowała, że naprawdę był pochłonięty lekturą raportu. A więc skupił się bez cienia trudności. Takiemu to dobrze, pomyślała z goryczą. Syty, więc zadowolony z siebie.

Skrzyżowała ramiona i tępym wzrokiem patrzyła przez okno. Nie opodal w dolinie rozciągała się tętniąca życiem dżungla, lecz z miejsca, w którym teraz siedziała Debora, nic nie można było zobaczyć poza nieprzeniknionym baldachimem z drzew. Obserwowała przez chwilę, jak ogromny dzioborożec cicho szybuje ponad doliną, a potem znika wśród splątanych gałęzi – ale nie mogła ukryć przed sobą, że całą jej uwagę nadal pochłaniał nieznajomy, zamknięty teraz w swoim samochodzie. Należał do tych wyjątkowych mężczyzn, którzy intrygują od pierwszego wejrzenia i na długo zapadają w pamięć. Nie mogła wprost oderwać od niego natrętnych myśli. Och, do diabła! – zirytowała się w końcu. Takie siedzenie i próżne rozmyślanie nie miało najmniejszego sensu. W przypływie nagłego buntu postanowiła jednak pocieszyć się małym lunchem. O zapłacie za nocleg w Parangu pomyśli jutro. Skoczyła na równe nogi i sięgnęła po torbę, którą umieściła na półce nad swoją głową.

Ale, o dziwo, torby tam nie było. Ani na półce, ani pod fotelem, gdzie instynktownie sprawdziła. Poczuła, jak żelazna obręcz zaciska się wokół jej serca. Na pewno położyła torbę na półce! Pamiętała, że mocno ją tam wcisnęła. W żaden sposób nie mogła spaść. Na wszelki jednak wypadek Debora przeszukała cały autobus. Torba zniknęła.



5 из 123