– Tylko portmonetkę – odparła przekornie. – I paszport, i bilet lotniczy, i… O Boże, i mój aparat fotograficzny! – Nagle zdała sobie sprawę z prawdziwego ogromu strat i jęknęła żałośnie, załamując ręce. Jej oczy, oszalałe z rozpaczy, wydawały się ogromne jak bezkresne jeziora. – I co ja teraz zrobię? – wykrztusiła.

Patrzył na nią z niedowierzaniem, jak na dziecko, które opowiada wymyślone historie.

– Pozwól, że ustalę najpierw właściwy przebieg wydarzeń – rzekł z naciskiem. – A więc chcesz powiedzieć, że włożyłaś wszystkie cenne rzeczy do jednej podręcznej torby, a potem wrzuciłaś ją na zatłoczoną półkę, by każdy mógł z łatwością po nią sięgnąć, czy tak? I na domiar złego ucięłaś sobie smaczną drzemkę?!

– Ta-ak… – W jednej chwili poczuła się małą, głupią gąską.

– Dlaczego w takim razie nie wyrzuciłaś jej po prostu przez okno? – ciągnął zajadle. – To byłby równie skuteczny sposób, by się z nią rozstać na zawsze! A nie przyszło ci czasem do głowy, że byłoby jednak lepiej trzymać pieniądze i paszport przy sobie?

– Och, z początku trzymałam torbę na kolanach – zaczęła się bronić bezradnie. – Ale usiadła przy mnie kobieta, która miała tyle rzeczy, różne pakunki, i kosz z pisklętami… I dwoje dzieci! Musiałam się trochę posunąć, zrobić więcej miejsca. Jedno dziecko wzięłam na kolana, i wtedy… I właśnie wtedy odłożyłam torbę na półkę.

– No cóż, zachowałaś się uprzejmie, ale los, jak widać, ci tego nie wynagrodził. – Popatrzył na nią pobłażliwie, po raz pierwszy chyba z odrobiną sympatii.

Debora bezradnie opuściła ręce, walcząc z ogarniającą ją paniką.

– I co ja teraz pocznę? – powtórzyła płaczliwym głosem. – Bez paszportu, bez pieniędzy, bez biletu… Jestem w kropce. – Oczyma duszy ujrzała bezwzględnych handlarzy niewolników, którzy tylko czekają na takie lekkomyślne panienki jak ona. – O Boże, już nigdy nie pojadę do Australii. Może nawet już nigdy nie zobaczę domu rodzinnego? -jęczała rozpaczliwie, a wyobraźnia podsuwała jej coraz bardziej koszmarne wizje przyszłości. W dodatku w żołądku burczało jej z głodu. – I nigdy już nie zjem lunchu – dokończyła z grobową miną.



8 из 123