Niemożliwe, by nie widzieli Tamlina. Błyskawicznie wskoczył na ramię dziewczynki, jego pazury boleśnie wpijały jej się w skórę. Wydawał się równie przerażony jak ona.

– Co się stało, Vanju? – łagodnie pytała Agneta. – Coś ci się przypomniało?

A więc nie widzieli go! Vanja odetchnęła z ulgą i śmiejąc się odpowiedziała:

– Tak, przypomniało mi się, że zostało mi coś z lekcji do odrobienia.

Tamlin stanął na jej ramieniu, wysunął język i bezczelnie zaczął grać im na nosie. Vanja nie mogła powstrzymać się od śmiechu.

Wobec tego i inni nie mogą go widzieć. Ale pozostawała jeszcze Benedikte… Ona była dotknięta. Vanji przez długi czas udawało się utrzymać Tamlina z daleka od niej, choć miał jej pozwolenie na poruszanie się po całym domu, jeśli zachowywał się przyzwoicie. Ale pewnego dnia musiało, rzecz jasna, dojść do katastrofy. Oboje wkroczyli do pokoju, w którym stała Benedikte.

Odwróciła się do Vanji tak szybko, że Tamlin nie zdążył się ukryć.

– O, to ty. Świetnie, akurat chciałam cię prosić, byś przez godzinę przypilnowała Andre.

Tamlin stał na podłodze u stóp Vanji, Benedikte jednak zdawała się niczego nie dostrzegać. A on przestał już być mały jak wiewiórka, osiągnął teraz wielkość kota.

Tylko ja mogę go widzieć, myślała Vanja. Musi tak być dlatego, że moim dziadkiem jest Lucyfer, upadły anioł. Ludzie Lodu nie mają mocy, by widzieć Tamlina.

Ale Heike, Vinga i Tula widzieli demony. Również Ingrid i Silje. Nie, Silje nie była z Ludzi Lodu. A mimo to w snach widywała demony Ludzi Lodu. W snach na jawie także!

Dlaczego Benedikte, dotknięta przekleństwem, nie mogła dostrzec małego demona Vanji?

Odpowiedź na to pytanie podsunął jej Tamlin.

Pewnego popołudnia, kiedy byli sami w domu, Vanja poruszyła tę kwestię.

Tamlin siedział przed nią na biurku i słysząc jej pytanie, zachichotał.

– Wszawe demony – prychnął pogardliwie. – Demony Ludzi Lodu są wszawe.



13 из 190