
– Co chcesz przez to powiedzieć?
– Ja wiem, kim jestem.
– Skąd możesz to wiedzieć? Kiedy zobaczyłam cię pierwszy raz, byłeś tylko małą szarą kulką, spoczywającą na poduszeczce z aksamitu. Wielkości mniej więcej kurzego jaja.
– Nie jestem kurczakiem – parsknął po swojemu, ochryple. – Poznałem prawdę, bo ktoś wpoił mi ją wcześniej do głowy. Wszystko znajdowało się w moich myślach.
– To brzmi nawet dość rozsądnie. A więc, kim jesteś?
– Demonem Nocy.
Vanja odczekała chwilę, ale najwidoczniej to Tamlin czekał na jej oznaki zachwytu. Powiedziała więc:
– To wspaniale brzmi. Ale nie rozumiem, co to oznacza.
– Demon Nocy pochodzi z ludzkich koszmarów. Jest niewidzialny. A moją matką jest najdostojniejsza ze wszystkich Demonów Nocy.
– A twój ojciec?
– Moim ojcem jest Demon Wichru. A sama powiedz, kto może zobaczyć wiatr?
Jego głos wydobywał się jakby z głębokiej szczeliny, najwidoczniej nie miał takich samych narządów mowy jak ludzie. Mówienie kosztowało go wiele wysiłku.
Vanja była dość dziwną dziewczynką, czasami zdarzało jej się wyrażać całkiem po dorosłemu.
– To znaczy, że demony Ludzi Lodu są zwykłymi demonami? – spytała przemądrzale.
– Najzwyklejszymi. Takich jak one są miliony.
– Nie przesadzaj.
– Owszem, będę, bo zadajesz cholernie głupie pytania.
– Nie przeklinaj!
Oczy Tamlina zalśniły bezczelnie.
– To ty mnie tego nauczyłaś!
– Tak, pewnie masz rację. A dlaczego trafiłeś do mojego pokoju?
– Do twego domu – poprawił ją stworek. – Twój pokój został wybrany przypadkowo, bo była w nim odpowiednia szafa. Nikt się nie spodziewał, że mnie zobaczysz. Kim ty, u diabła, właściwie jesteś?
– Nie powiem. Dlaczego trafiłeś do nas do domu?
– Nie powiem. Jeśli ty masz przede mną tajemnice, to ja też mogę je mieć.
– Wymienimy się na tajemnice?
