
Tamlin przyjrzał się jej uważnie.
– Nie. Mnie nie wolno nic zdradzić. Ale ty możesz opowiedzieć mi swoją.
– O, nie. To niesprawiedliwe. Dlaczego nie wolno ci nic wyjawić?
Ogarnęło go podniecenie i przysunął wykrzywioną złością twarz do buzi Vanji.
– Mam zadanie do wykonania, przeklęta babo!
– Nie jest się babą, jeśli się jeszcze nie skończyło nawet dwunastu lat!
Wojowniczo popatrzyli na siebie. Vanja, świadoma, że w każdym wypadku byłaby stroną przegraną, poddała się jako pierwsza.
Podniosła się z krzesła i odeszła od Tamlina. Nie bardzo wiedziała, co ma począć, tak mocno się przywiązała do swego współmieszkańca, że przestała już nawet dostrzegać jego brzydotę. Na głowie nareszcie zaczęły rosnąć mu włosy, sztywne, zielonkawe, które niedługo będzie musiała obciąć. Co on na to powie? Przez cały czas zachowywał się niegrzecznie, ale wyczuwała, że na swój sposób ją akceptuje. Traktował ją jako swego sprzymierzeńca, towarzyszkę zabaw, której mógł płatać figle i dokuczać drobnymi złośliwościami. Vanja cały czas starała się pilnować, by nikt z rodziny niczego nie podejrzewał, nadal bowiem zazdrośnie strzegła swego podopiecznego, bojąc się, by jej go nie zabrano. Nie chciała dopuścić, by zaczął interesować się innym członkiem rodziny, bo on był przecież jej ukochanym maleństwem, którym uwielbiała się zajmować, dogadzać mu. Jak najstaranniej ścieliła jego łóżeczko, podawała lusterko, by mógł się w nim podziwiać ubrany w czyste spodenki, ze starannie wyszczotkowanymi włosami. Zdarzało się, że Tamlin nie tolerował jej obecności, rzucał w nią szczotką albo gryzł w rękę prawie do krwi. Nigdy nie był miły i nawet gdy pozwalał jej się stroić, dziewczynka miała wrażenie, że demonek zamyśla kolejną przykrą psotę albo że pozwala jej na coś, ponieważ jemu samemu przyniesie to korzyść. Oczywiście nadużywał jej dobroci do granic ostateczności, ale Vanja świadomie mu na to pozwalała, bo bardzo podobało jej się, że nareszcie ma kogoś, kogo może bezkarnie rozpieszczać. Tamlin lubił mówić, a raczej sprawdzać, jak daleko wolno mu się posunąć wygadując bezeceństwa. Kiedy udawało mu się doprowadzić ją do płaczu, wpadał we wspaniały humor.
