Wiele setek lat temu pojawił się wśród nich najohydniejszy ze wszystkich istot na Ziemi. Mały, zasuszony stwór, który żył już tak długo, że niewiele w nim pozostało z człowieka. I zaiste, Tengel Zły był nieludzki. Jego potworna moc okazała się tak potężna, że wszystkie istoty cienia, zamieszkujące mroczne groty, poddały się jego woli, same nie rozumiejąc, jak mogło do tego dojść. Lilith, samodzielna i samowładna, znienawidziła go, owładnął nią straszliwy gniew, ale było za późno, nikt nie potrafił już odwrócić tego, co się stało.

Właściwie demony nie miały nic przeciwko spełnianiu złych uczynków i chętnie usłuchałyby próśb Tengela Złego. Ale nie mogły się pogodzić z tym, że nagle stały się jego niewolnikami.

Ku uldze wszystkich Tengel Zły odszedł. Nie pokazywał się przez stulecia i cienie z nocnych koszmarów, Demony Nocy, sądziły, że najgorsze już minęło.

Tak było do czasu, gdy pewnego dnia jego straszliwe myśli znów wdarły się do ich siedzib, odnalazły Lilith, dumną i wyniosłą, którą z taką rozkoszą Tengel Zły zgnębił przed wiekami. Jego myśli działały jak niezwykle silne zaklęcie, wola Lilith nie potrafiła się oprzeć ich mocy. Potężna władczyni zaczęła odczuwać dumę i poczytywać sobie za punkt honoru spełnianie jego poleceń. Wszystkie demony czciły go teraz jako najwyższego pana.

Zadaniem Lilith było umieszczenie jednego ze swych dzieci, Demona Nocy, w Lipowej Alei. Miał tam żyć i donosić Tengelowi, czym zajmują się jej mieszkańcy. Tengel bowiem musiał oszczędzać siły. Pilnowanie Ludzi Lodu za pomocą myśli wymagało ogromnego wysiłku, uszczuplało jego moc. Czekał przecież, aż się obudzi, a wtedy powinien być silny, a nie wycieńczony ciągłym śledzeniem poczynań swych nieposłusznych potomków. Obraz przekazany siłą jego woli mógł właściwie pojawiać się jedynie w Dolinie Ludzi Lodu. Ciągłe sprawdzanie, gdzie znajdują się jego potomkowie, i kontrolowanie, czy przypadkiem nie czynią czegoś, co wywoła jego niezadowolenie, przekraczało możliwości Tengela. Co prawda niezadowolenie wywoływali bezustannie, ale przecież mogli dopuścić się czegoś wręcz niebezpiecznego.



3 из 190