Dlatego postanowił wysłać szpiega. Obojętne mu było, z kim Lilith spłodzi kolejnego Demona Nocy, byle tylko okazał się prawdziwie złym stworzeniem. Kimś podobnym do niego.

Pierwsza część zadania sprawiła Lilith wiele uciechy. Szybko znalazła Demona Wichru, który za wielką gratkę uznał obcowanie choćby przez chwilę z wciąż przepiękną kobietą.

Po tej rozkosznej orgii Lilith była gotowa do odwiedzenia Lipowej Alei.

Sfrunęła na dom, szponami mocno uchwyciła się zwieńczenia dachu. Jej wyczulone zmysły odnalazły idealne miejsce, w którym mogła umieścić potomka. Właśnie wydała go na świat i teraz trzymała ukrytego w dłoni. Było to nieduże miękkie jajeczko, nie większe od wiśni. Bez trudu da się je schować.

Jej myśli zaczęły szukać drogi, którą mogłaby dostać się do środka. Znów wzbiła się w powietrze i przefrunęła do jednego z okien na piętrze. Przemieniła swą postać – stała się cienka jak nitka – i bez przeszkód przesunęła się przez szparę przy ramie okiennej, stając w wybranym pokoju.

W łóżku spała mniej więcej dziesięcioletnia dziewczynka, ale Lilith uznała, że to nic nie szkodzi, dziecko i tak nigdy nic spostrzeże, co jeszcze znajduje się w pokoju, bo przecież Demony Nocy są niewidzialne, są tylko postaciami ze złych snów.

W jednym z rogów pokoju pod sufitem wisiała szafka, której nikt właściwie nie używał. Stały w niej ozdobne bibeloty, pamiętające czasy świetności Ludzi Lodu, kiedy odziedziczyli kosztowności po wielkich rodach Meidenów i Paladinów. Szafka była nieduża i bez drzwiczek. Lilith przesunęła kilka drobiazgów, aby jajeczku było wygodnie. Położyła je na niebieskiej aksamitnej poduszeczce, leżącej przy krawędzi szafki. Pięknie rzeźbione puzdereczko, które stało na poduszce, postawiła obok.



4 из 190