Zadanie zostało wykonane. Myślą nakazała swemu potomkowi składanie dokładnych sprawozdań Tengelowi Złemu i przez szparę przy okiennej ramie opuściła Lipową Aleję.

O czymś jednak Lilith zapomniała, a raczej nie była tego świadoma.

Nie wiedziała, kim jest uśpione dziecko.

Jedna z Ludzi Lodu, owszem, ale ani dotknięta, ani wybrana. Vanję Lind z Ludzi Lodu należało uważać za całkiem niegroźną.

Ale w takim rozumowaniu tkwił błąd. Vanja była córką Ulvara, jednego z przeklętych w rodzie. Większe znaczenie miał jednak fakt, iż była również wnuczką Lucyfera, anioła światłości strąconego z niebios, przemienionego w czarnego anioła. To właśnie Lilith powinna była wiedzieć. Jej umysł jednak został zamglony przez kogoś, kto nie chciał, by miała tę świadomość. Ludzie Lodu zyskali sobie wielu możnych sprzymierzeńców, choć sami nie zdawali sobie z tego sprawy.

Vanja nie była więc wcale byle kim.

Gdyby w pokoju przebywał ktoś inny, niczego by nie zauważył. Dostrzegłby jedynie poduszeczkę i odstawione na bok puzdereczko. Ale Vanja zobaczyła coś jeszcze.

Upłynęło, prawdę mówiąc, trochę czasu, zanim spostrzegła coś niezwykłego, bo szatka wisiała przecież wysoko. Do obowiązków dziewczynki należało wycieranie kurzu i utrzymywanie pokoju w porządku, ale Vanja nie należała do osób, które biorą sobie do serca prace domowe. I tak przecież nikt nie przyglądał się dokładnie półeczce, ledwie co rzucił okiem na stojące na niej bibeloty, po cóż więc ją odkurzać? Może Lilith o tym wiedziała?

Pewnego wieczoru Vanja, już leżąc w łóżku, zauważyła na półce coś szarawego. Zmrużyła oczy, by lepiej widzieć. Czy puzdereczko z kości słoniowej nie stało przedtem na poduszce? Teraz było odstawione na bok, a na jego miejscu znajdowało się coś innego. Na niebieskim aksamicie leżał nieokreślony szary przedmiot.

Pewnie mama coś przestawiła.

Ale przecież ona nie wtrącała się w to, jak wygląda pokój Vanji, dopóki panował w nim względny porządek.



5 из 190