Zmieniała tylko pościel, co piątek sprzątała i przynosiła uprane, wyprasowane ubrania. Poza tym pokój był prywatnym królestwem Vanji. Tak postanowiła Agneta. Obstawała przy tym wiedząc, że trudno jest być samotną matką jedynaczki. Zawsze chciałoby się dla niej jak najlepiej, a jednocześnie nie wolno zdominować dziecka. I jeszcze nie wyróżniać własnego dziecka w stosunku do przybranego, w tym przypadku Benedikte. Benedikte była córką Henninga, Vanja – Agnety. Układ taki mógł okazać się niełatwy, ale żadna z dziewcząt nie czuła się pomijana i niedoceniana. Wszystko w rodzinie układało się jak najlepiej.

Co też takiego może leżeć tam na górze? Vanja postanowiła sprawdzić, kiedy będzie jasno.

Zasnęła, a potem na jakiś czas o wszystkim zapomniała.

Jajeczko wielkości wiśni oczywiście urosło. Już tego wieczoru, kiedy Vanja zobaczyła je po raz pierwszy, osiągnęło rozmiary kurzego jaja, bo demonie dzieci rozwijają się szybko. Zanim po raz kolejny zwróciła uwagę na obcy przedmiot na górze, zdążyła już skończyć jedenaście lat.

Wówczas jednak nie mogła już tego czegoś nie zauważyć!

Był letni wieczór, dziewczynka miała trudności z zaśnięciem. Szafka wisiała pod takim kątem, że właściwie z łóżka nie dało jej się dostrzec. Wzrok Vanji padał na nią wtedy, kiedy wyciągała się w stronę oparcia lub mocno odchylała głowę w tył.

Teraz tak właśnie zrobiła i gwałtownie drgnęła ze strachu. Czyżby w pokoju były szczury?

Ale to nie szczur. Coś szybko jak błyskawica wspięło się po ścianie i wsunęło do szafki. Coś, co spoglądało na nią intensywnie połyskującymi oczyma.

Jak mała brzydka lalka?

Oczywiste było, że istota zdumiała się tak samo jak ona. Vanja zesztywniała w pozycji, w jakiej leżała, z ramionami odrzuconymi nad głową, mocno przechyloną do tyłu. Ale obca istota również zastygła. I Vanja bardzo wyraźnie mogła wyczuć, co myślała: „Ty mnie widzisz?” Nie: „Kim jesteś?” czy „Ratunku, ona mnie zaraz złapie!” Tylko: „Ty mnie widzisz?” Tak jakby to było najdziwniejsze, jak gdyby istota sądziła, że jest niewidzialna.



6 из 190