W tym momencie nie byli w stanie myśleć o córce, która mogła w każdej chwili wejść.

W końcu Karl podniósł się na kolana i wymierzył żonie siarczysty policzek.

– Zobacz, do czego doprowadziłaś swoją rozpustą! Jak często biedny człowiek musi zapominać o swym Panu i zaspokajać cię? Czy jesteś nienasycona? Nie myślisz wcale o zbawieniu swej duszy? Chcesz się smażyć w piekle?

– Wciągaj portki – szorstko odparła Ebba. – Śmiech na ciebie patrzeć z tą skurczoną, mokrą kuśką pod zwałami tłuszczu!

Karl w odpowiedzi szturchnął ją tylko, ale podniósł się posłusznie. Ebba także wstała i wygładziła spódnice niby kura otrząsająca piórka, gdy kogut już z niej zejdzie.

Odeszli od siebie – we wzajemnej pogardzie, lecz na zawsze połączeni mocą swego pożądania.

Karl zapinał pas. Gdyby tylko Gunilla ciągle nie była taka niegrzeczna, jak dobrze mogłoby im się żyć! Wprawdzie posłuszna, niemal wręcz bezwolna, i tak właśnie powinno być, ale za każdym razem, gdy brał się za jej wychowanie, miał wrażenie, że napotyka miękki mur. Co sobota w imię Pańskie chłostał ją za wszystkie grzechy, które popełniła bądź też miała zamiar popełnić, tak aby czysta mogła przeżyć dzień święty. Takie panowały zwyczaje, dzieci należała wychowywać surowa, bo „nie kocha syna, kto rózgi żałuje, kto kocha go – w porę go skarci”. Tak mówi Słowo. W ostatnim jednak czasie Ebba zaczęła protestować. Twierdziła, że dziewczyna jest za duża, by przyjmować rózgi na goły tyłek,

Co za głupstwa! Im Gunilla była starsza, tym więcej na nią czyhało pokus, a więc najlepiej wziąć byka za rogi już od samego początku. Jego córka nie mogła przecież zostać wioskową ladacznicą!

Ach, gdyby była chłopcem! Bezustannie się tym smucił i dręczył, nie przestawał mówić na ten temat.

Mieli wszak chłopczyka. Przez kilka godzin pozwolono im go zatrzymać, a potem odebrano, na zawsze. Karl nie mógł przeżyć tego… tego oszustwa, jak to nazywał. I zamiast syna mieć tylko dziewczynkę! Jakże okrutne, jak niesprawiedliwe było życie!



11 из 181