Ebba westchnęła. Nie mogła dopatrzeć się niczego wyzywającego w spódnicy z grubego samodziału i drewnianych chodakach. W duchu jednak przyznała, że lubi dogadzać córce.

Karl zebrał spódnice Ebby tak, że mógł wsunąć pod nie dłoń. Oddychał teraz ciężej, sapał jej prosto do ucha. Druga ręka już wsunęła się pod stanik sukni i objęła pierś. Ebba poczuła, jak z podniecenia prężą jej się sutki.

Och, nie, nie znów, ty stary capie, pomyślała, ale uniosła jedną nogę, by ułatwić mu dostęp.

– Gunillę trzeba nauczyć moresu, to jedyne, czego jej brakuje – stwierdził chłop z Knapahult bardzo niepewnym głosem.

Ebba zacisnęła usta. Dobrze wiedziała, że Karl postępuje wobec dziewczyny zbyt surowo. Gdyby miał stać się jeszcze gorszy, to…

– Ona jest taka dziwna – szepnął z gniewem, podczas gdy jego palec szukał punktu, którego dotknięcie zwykle rozpalało Ebbę. I tym razem sposób nie zawiódł. Kobieta gwałtownie zadrżała, przysuwając się do niego. Jak suka, pomyślał z pogardą. Znów zaczyna!

Poczuł, jak bardzo zaczynają uciskać go spodnie. Z ogromnym trudem starał się kontynuować rozpoczętą myśl:

– Inne dzieci nie zachowują się w podobny sposób! Nie zamyślają się co chwila!

Ebba ocierała się o niego. W jej oczach, których wciąż nie spuszczała z dziewczyny, pojawiło się przerażenie.

– Sądzisz, że ona wie? Myślisz, że dlatego? Że nad tym… nad tym właśnie rozmyśla?

Wzrok męża błądził gdzieś daleko.

– Głupstwa pleciesz! Skąd mogłaby wiedzieć?

– To prawda – westchnęła Ebba. – Skąd mogłaby wiedzieć?

Zauważyła, że Karl mocuje się z ubraniem, niezdarnie, z niecierpliwością. Że też nie może się pospieszyć, żar w jej podbrzuszu już zapłonął, poruszyła się i poczuła między nogami lepką wilgoć. Kiedy jego gorące, twarde narzędzie poszukało wejścia, z rozkoszą przymknęła oczy. No, wreszcie był na miejscu! Żeby tylko dziewczyna się teraz nie odwróciła…



9 из 181