
Kiedy wyjdę ze szpitala, polecę do Perth, postanowiła. Ale skąd wziąć na to pieniądze? Samochód był ubezpieczony, tylko że na zwrot pieniędzy trzeba pewnie czekać. Miała bilet powrotny do domu, wiedziała jednak, że na powrót jeszcze za wcześnie. Nie potrafiłaby rozmawiać z rodziną ani nie zniosłaby konwencjonalnych uśmiechów przyjaciół i ich zdawkowych pocieszeń. Co robić? Od lat żyła tylko pracą. Liczyła się dla niej tylko medycyna i… Harvey. Tracąc pracę i tracąc Harveya, straciła wszystko. Sens i cel życia.
– Pani płacze?
Blair. Ten człowiek porusza się jak kot, pomyślała, szukając nerwowo chusteczki.
– Czy ma pani bóle? – Patrzył na nią badawczym wzrokiem.
– Nie.
Zapadła cisza. Wytarła nos i oczy i spojrzała na niego wyzywająco.
– Miło, że pan o to pyta, ale czuję się doskonale. Pokiwał wyrozumiale głową.
– Naszły panią po prostu czarne myśli? – Przyjrzał jej się uważnie. – Dlaczego nie chce pani, żebyśmy zawiadomili rodzinę? Przecież z pewnością ktoś się o panią niepokoi?
Ktoś się niepokoi! Uśmiechnęła się z goryczą. Z pewnością. Cała rodzina rozmyśla z przerażeniem, co jeszcze zmaluję, żeby zhańbić nazwisko znanego profesora Elissa i jego synów, którzy robią właśnie wspaniałe kariery.
Nagle przed oczami stanęła jej matka. Ona z pewnością się o mnie niepokoi, pomyślała. Ale oczywiście nie przyzna się do tego przy ojcu. Westchnęła i pokręciła przecząco głową.
– Jestem zupełnie samodzielna.
– Z własnymi źródłami dochodu – przytaknął z uśmiechem.
– W każdym razie jestem z pewnością niezależna.
– Czy ma pani jakieś kłopoty finansowe?
– Nie.
– Naprawdę?
Uniosła głowę i spojrzała mu prosto w oczy. Dlaczego czuje się przy nim tak, jakby była nieznośnym dzieckiem, które obawia się reprymendy?
– Pan wybaczy, ale to moja sprawa – odparła szorstko. -I niech mnie pan już zostawi!
