
Dlaczego samolot wylądował?
Pocieszyła się jednak od razu, że lekarze z pewnością nie zamierzają egzekwować prawa. Samolot zatrzymał się zaledwie o kilkanaście metrów dalej, otworzyły się tylne drzwi i na ziemię wyskoczył trzydziestoparoletni mężczyzna. W drzwiach stanęła dziewczyna w stroju pielęgniarki, rozglądając się wokół ciekawie.
Mężczyzna przystanął na chwilę i obrzucił Cari badawczym wzrokiem. Był szczupły, wysportowany i znacznie wyższy od niej, co nie było takie trudne, gdyż Cari była drobna i mała. Twarz miał spaloną słońcem, a gdy się zbliżył, zobaczyła, że jego brązowe włosy nabierały miejscami złocistopłowej barwy, jakby i one zbyt często wystawiane były na działanie słońca. Cała jego postać wzbudzała zaufanie i sympatię.
– Nazywam się Blair Kinnane. Jestem lekarzem.
Przyglądał jej się uważnie. Wyglądała na bardzo zmęczoną. Pod jej wielkimi, zielonymi oczami zauważył ciemne sińce. Wydawała się jednak zdrowa, nie widział też śladów jakichkolwiek zranień.
– Czy nic pani nie dolega? – zapytał.
– Czuję się doskonale – odparła cicho.
– Nie jest pani ranna?
– Nie.
– Samochód jest w porządku?
– Tak.
Poczuł, jak ogarnia go złość.
– Niech mi więc pani z łaski swojej powie, co pani tu robi? Jakim prawem rozbiła pani namiot na ziemi Kinanów?
Pierwszy raz słyszała tę nazwę. Zakreślił ręką w powietrzu koło.
– Cała ta okolica jest własnością tego plemienia. Założę się, że jest pani Amerykanką – ciągnął wzburzonym głosem. – Z pewnością nie należy pani do żadnego z plemion abory-genów ani też nie ma pani pozwolenia na obozowanie na ich terytorium. No, niech pani powie, czy nie mam racji?
– Nie… To znaczy tak…
Przymknął oczy, najwyraźniej znużony.
– Nasz pilot ryzykował życie wszystkich osób znajdujących się na pokładzie, lądując o zmierzchu w nieznanym miejscu. A wie pani, dlaczego to zrobił?
