Ewa miała wiele powodów do dumy. Dużo osiągnęła w życiu i wciąż nie powiedziała ostatniego słowa. Kariera zawodowa stała przed nią otworem, dzieci rosły jak na drożdżach, były zdolne i utalentowane.

– Mają to po mamusi – żartował często Tomek.

Ewa kochała męża całym sercem. Nie zastanawiała się nad powodami tej miłości. Była ona spontaniczna. Tomek był wspaniałym mężem, chociaż i do ich mieszkania zaglądały czasem czarne chmury. Nigdy jednak nie kłócili się ze sobą długo, chociaż to Tomek przeważnie wyciągał rękę na pojednanie. Ewa była bowiem zbyt zawzięta w swej złości i niezwykle pamiętliwa. Za zło jej wyrządzone odpowiadała trzykrotnie większym.

Stanowili prawdziwą rodzinę. Córkę Ewy z pierwszego małżeństwa, jedenastoletnią Olę, Tomek traktował jak własną, nawet może był bardziej pobłażliwy w stosunku do niej niż do ich wspólnej córeczki, czteroletniej Ewelinki. Ewa szanowała go za to i była dumna z męża. Może czasem nie był słodki i miły, ale Ewa tłumaczyła to jego kłopotami w interesach. Miał dziwny charakter – frustracje wyładowywał na niej, czepiał się czasem o byle co i wszczynał kłótnie o błahostki, które dzień wcześniej wcale mu nie przeszkadzały, a to, że stół nie jest starty, choć to on odszedł od niego ostatni i nakruszył najwięcej, a to, że talerze nie są pozmywane od razu po śniadaniu, chociaż ona nawet nie tknęła jedzenia, tylko popędziła do pracy, a to, że w łazience suszy się za dużo prania, by za chwilę narzekać, że zbyt rzadko pierze jego skarpetki.

Parę tygodni temu, wracając razem po pracy, skręcili samochodem w leśną dróżkę. Czasem tak robili, by nie popaść w rutynę w ich małżeństwie.

– Dla ciebie seks ma sens wtedy – zarzucał jej często Tomek – gdy założysz koszulę do ziemi, zgasisz światło i szczelnie przykryjesz się kołdrą! W dodatku, jeśli sam cię nie zaczepię, nigdy pierwsza nie wykażesz się inicjatywą.



6 из 307