
– Zgadza się.
– Oni również będą potrzebować ochrony.
O, tak, dziękuję – powiedziała Tiril pospiesznie. – Już naprawdę nie chcę więcej spotykać braci zakonnych. Nauczyciel zastanawiał się przez chwilę.
– W krajach Wschodu panuje teraz bardzo nieprzyjemna pora roku. W Karakorum jest zima, mnóstwo śniegu. To nie bardzo odpowiedni czas na wyjazd.
– Rozumiemy – rzekł Móri.
– I, jak mówi młody Villemann, wszyscy musicie odpocząć po pełnej trudów wyprawie. Proponujemy zatem, byście wszyscy razem wrócili do Theresenhof…
Dziękuję – szepnęła Tiril.
– … i wypoczęli… Ile dni chcielibyście tam zostać?
– Trzy – rzucił Villemann.
– Trzy tygodnie – poprawił go Nauczyciel. – 'Trzy tygodnie łącznie z podróżą stąd do Theresenhof. Tymczasem tam warunki powinny się poprawić.
Móri skinął głową.
– Czy szlachetne kamienie mamy zabrać ze sobą?
– To jest niezbędne. A przy okazji chciałem powiedzieć, że wczoraj wieczorem błędnie tłumaczyliście sobie promieniowanie czerwonego kamienia.
– Może to było ostrzeżenie? – zapytała Theresa.
– Owszem, ale nie skierowane wyłącznie do pani, księżno. Kamień wysyła promienie wtedy, kiedy w pobliżu niego nie ma Dolga. Dlatego właśnie musi z nim podróżować na Wschód. A młody Villemann jest bardzo dobrym opiekunem szafiru. W jego rękach oddziaływanie kamienia jest dużo mniejsze niż przy Dolgu.
Villemann skinął głową. On również to zauważył i przyjmował ze spokojem.
Nauczyciel zwrócił się do Dolga:
– Mam nadzieję, że obchodzisz się z czerwonym kamieniem bardzo ostrożnie. Poza tym to jest farangil.
Istnieje coś takiego? – zapytała Theresa.
– Nie. Oficjalnie nie. To znaczy, jeszcze nie. Ale zapamiętajcie tę nazwę, bo ludzkość w przyszłości takie kamienie odkryje.
– Zapamiętamy. A czy niebieski kamień to szafir? Czy może ma jakąś inną nazwę?
– Miała pani rację, uznając, że to szafir, szlachetna księżno. Ale podobnego do niego na ziemi nie widziano. Więc nie jest to taki całkiem zwyczajny szafir.
