– Wybacz mi! Prawdą jest mianowicie, że jesteś aż nazbyt pociągająca i ja nie bardzo mogę dotrzymać mojej rycerskiej przysięgi, że będę się z szacunkiem odnosił do kobiet.

– No więc opowiadaj – rzekła udobruchana, odstawiając kielich. – Jak to jest z tym czarnoksiężnikiem? Powiadasz, że jest bardzo uzdolniony.

– Najlepszy ze wszystkich.

– Ja jestem lepsza – ucięła. – Ja pokonam ich obu, ojca i syna.

Ku jego wielkiemu przerażeniu czarownica sama wsunęła mu rękę pod ubranie i zaczęła poszukiwania w spodniach. Wino było mocne i bardzo, słodkie, natychmiast uderzało do głowy, tym bardziej że Willum był przecież bardzo zmęczony i głodny. Zdawało mu się, że wyczuwa w napoju odrobinę czegoś gorzkawego, piołunu czy czegoś podobnego, ale to czyniło je tylko bardziej pikantnym. Pociągnął solidny łyk i starał się nie zauważać, że ręka czarownicy dotarła do najszlachetniejszej części jego ciała. Kobieta mruczała zadowolona, kiedy stwierdziła, jak on reaguje na jej zabiegi.

– Widzę, że długo żyliśmy w cnocie – zaszczebiotała kokieteryjnie.

Wino działało na niego tak bardzo, że chcąc ukryć swoje fizyczne dylematy, zaczął pospiesznie wyrzucać z siebie całą historię o czarnoksiężniku i zakonie rycerskim. O trzech kamieniach szlachetnych również. Uważał, że to nic nie szkodzi, co tam, do diabla, jakie to ma znaczenie, że powie to i owo tej sympatycznej kobiecie, żyjącej tak daleko od świata w jakiejś zabitej dechami górskiej wiosce.

Wiedźma słuchała z płonącymi oczyma. Usiadła na nim okrakiem, a on drżącymi palcami ulokował gdzie trzeba swój najszlachetniejszy organ.

Och, jakie to cudowne!

Ale moich pieniędzy to ona nie dostanie, pomyślał. Moich skarbów. Ona nie wie, gdzie je ukryłem.

– Pojedziemy razem, ty i ja – bełkotał, podczas gdy ona kołysała się na nim w tył i w przód. – Pojedziemy razem i zajedziemy drogę czarnoksiężnikowi i jego -rodzinie. Ty dostaniesz nagrodę od Zakonu Świętego Słońca, a ja zajmę się szlachetnymi kamieniami. Nikt nie musi o tym wiedzieć. O, nie, ratunku, ja…



30 из 189