Po chwili wróciła do łoża.

W porządku. Mężczyzna leżał bez ruchu i nie oddychał.

Marie-Christine Galet wzięła swój najostrzejszy nóż i bardzo wprawnym ruchem odcięła jego organy płciowe, jego skarb…

Z na wpół zdławionym krzykiem próbował otworzyć oczy.

Co jest, do cholery? Czy on wciąż jeszcze nie umarł? Z wściekłością szarpnęła na nim koszulę. Tkanina rozerwała się z trzaskiem i wtedy zobaczyła znak Słońca. – Widzicie coś podobnego! – zawołała uradowana. – Jeszcze jeden skarb dla mnie!

Zdjęła mu łańcuch przez głowę i zawiesiła go na swojej szyi.

– Nieźle, nieźle – mamrotała pod nosem.

W tej samej chwili z gardła rycerza Willuma wydobył się gulgot, jego oczy znieruchomiały.

– No, czas najwyższy – syknęła Pajęczyca, nie pojmując związku między tym, że zdjęła znak Słońca z. szyi Willuma, a jego śmiercią. – Prędzej czy później skonałbyś z upływu krwi, ale nie chcę, żebyś mi tu wszystko zapaskudził. Dobrze, teraz chodź!

Chwyciła go za nogi i ściągnęli na podłogę. Potem wzięta jego odcięte genitalia i wyszła z izby. Rozwiesiła je do suszenia na tyczce opartej o skalną ścianę wśród innych takich samych organów ludzkich i zwierzęcych.

Znak Słońca kołysał się na jej szyi, kiedy podnosiła ręce.

– Piękny koń – szepnęła i przeprowadziła wierzchowca Willuma w miejsce, gdzie trawa byla bardziej bujna. – Będę miała jak pojechać na wschód.

Wróciła do domu i opróżniła sakiewkę Willuma. Wycięła jeszcze kilka innych organów z jego ciała do późniejszego użytku. Po tym wszystkim przeciągnęła zwłoki na krawędź skały i potężnym kopniakiem spuściła w dał do głębokiej rozpadliny, gdzie od dawna znajdowało się wiele trupów ludzi i zwierząt.

Nie wiedząc o tym, że dzięki znakowi Słońca ma niemal stuprocentową ochronę, wróciła na łóżko, by doprowadzić do końca sprawę, która, ten fajtłapa tak niefortunnie szybko przerwał.



32 из 189