Jego myśli bezustannie krążyły wokół interesów.

Kobieta biegnąca drogą zatrzymała się gwałtownie. Była bardzo podobna do swego szwagra, Terjego, jak zresztą wszyscy mieszkańcy wioski. Miała ciemne włosy, miękkimi lokami opadające na czoło, jasnoszare oczy w obramowaniu tak ciemnym, że sprawiały wrażenie ciemniejszych niż były w rzeczywistości. Pełne, nawykłe do uśmiechu usta, w tej chwili drżały ze strachu. Wygląd tej kobiety natychmiast kojarzył się z ciepłem i miłością dla bliźnich jako głównej cechy jej charakteru.

– Nie masz chyba zamiaru jeszcze raz wynajmować domu, Terje?

– Już to zrobiłem – odparł, stanowczym ruchem chwytając ją za ramię. – Ten mieszczuch jest nawet zainteresowany kupnem. Są więc na tym świecie idioci… A ty wracaj do domu! Natychmiast!

– Ależ nie możesz tego zrobić!

– Milcz! Przestań krzyczeć, bo jeszcze cię usłyszą! To były jedynie nieszczęśliwe wypadki, wszystko to tylko wypadki, czy twój ograniczony umysł nie może tego pojąć? No, dalej!, idźże już stąd!

– Nie – zaprotestowała, nie ruszając się z miejsca. – Nie pozwolę, by ktokolwiek wprowadził się do tego upiornego domostwa!

– Właśnie że pójdziesz teraz do domu!

Mocno chwycił ją pod ramię i poprowadził drogą w dół, aż dotarli do chłopskiej zagrody. Wepchnął ją do jednego z pokoi i zatrzasnął za sobą drzwi.

– Trzymaj gębę na kłódkę, inaczej wyrzucę stąd ciebie i twojego piekielnego bachora. Jesteś tu wyłącznie na mojej łasce!

– Nieprawda! – zawołała kobieta po drugiej stronie drzwi. – Wy, trzej bracia, odziedziczyliście gospodarstwo i Jolinsborg do równego podziału! A teraz chłopiec jest pierwszym spadkobiercą i ty dobrze o tym wiesz, Terje! Byłeś najmłodszym z braci. Ja i mój syn mamy takie samo prawo, by tutaj mieszkać, jak ty, o ile nie większe!

– Mogliście zostać w Jolinsborg. A teraz zamknij się, Solveig!



4 из 188