– Szaleństwo – powtórzył Statilius, stając znów nad zwłokami.

Wiedząc, jaki był jego stosunek do zmarłego, nie mogłem się nie zastanawiać, czy przypadkiem w duchu się nie cieszy. Wydawał się zaszokowany, ale w końcu mogło to być aktorstwo.

– A ten to kto? – warknął Roscjusz, patrząc na mnie i zdzierając z siebie żółtą szatę skąpca.

– Nazywam się Gordianus. Ludzie zwą mnie Poszukiwaczem.

Aktor uniósł brwi i skinął głową.

– Ach, tak, słyszałem o tobie. Minionej wiosny, w związku ze sprawą Sekstusa Roscjusza… to nie mój krewny, stwierdzam to z przyjemnością, a jeżeli, to bardzo, bardzo daleki. Zdobyłeś sobie uznanie u obu stron tego procesu.

Wiedząc, że Roscjusz pozostawał w zażyłych stosunkach z dyktatorem Sullą, któremu wtedy poważnie podpadłem, skwitowałem te słowa jedynie skinieniem głowy.

– Ale co robisz tutaj? – spytał.

– To ja mu o tym powiedziałem – wtrącił Statilius. – Poprosiłem Gordianusa, żeby przyszedł za scenę. To była moja pierwsza myśl.

– Wprowadziłeś tu obcego, Statiliusie? Głupiec z ciebie! Co go teraz powstrzyma przed rozpaplaniem tej tragedii na całe Forum? Skandal byłby z tego katastrofalny!

– Zapewniam cię, że potrafię być dyskretny… dla klienta – powiedziałem.

– Ach, rozumiem… – Roscjusz popatrzył na mnie bystro. – Kto wie, może to niezły pomysł, pod warunkiem że rzeczywiście możesz mi pomóc.

– Myślę, że mógłbym – przytaknąłem skromnie, w myślach już obliczając honorarium.

Roscjusz jest, było nie było, najlepiej opłacanym aktorem na świecie. Plotka głosi, że zarabia aż pół miliona sesterców rocznie, może więc sobie pozwolić na szczodrość.

Roscjusz popatrzył na zwłoki i pokręcił z goryczą głową.

– To był jeden z moich najbardziej obiecujących uczniów. Może nie miał prawdziwego talentu, ale i tak wart był swojej ceny. Po co jednak ktokolwiek miałby zabijać niewolnika? Panurgus nie miał wrogów, nałogów ani nawet poglądów politycznych.



16 из 230