Funkcjonowało osiem towarzystw obywatelskich, w tym: Towarzystwo Gorliwych Degustatorów, Towarzystwo Znawców i Koneserów i towarzystwo „O Starą Dobrą Ojczyznę, przeciwko Szkodliwym Wpływom”. Półtora tysiąca ludzi należało do siedmiuset jeden kółek, gdzie śpiewali, odgrywali skecze, uczyli się meblowania domu, karmienia dzieci piersią i leczenia kotów. Pod względem spożycia napojów alkoholowych, naturalnego mięsa i tlenu na osobę miasto zajmowało w Europie odpowiednio szóste, dwunaste i trzynaste miejsce. W mieście było osiem męskich i pięć damskich klubów oraz kluby sportowe Byki i Nosorożce. Merem miasta został (z przewagą czterdziestu sześciu głosów) niejaki Flim Gao. Wśród członków rady miasta Pecka nie było…

Odłożyłem przewodnik, zdjąłem marynarkę i przystąpiłem do szczegółowych oględzin swoich włości. Pokój gościnny mi się podobał. Był w kolorze błękitnym, a ja lubię ten kolor. Bar okazał się wypełniony butelkami i jedzeniem, mógłbym nawet w tej chwili przyjąć tuzin wygłodzonych gości.

Wszedłem do gabinetu. Pod oknem stało duże biurko z wygodnym fotelem. Pod ścianami ciągnęły się półki szczelnie zastawione książkami. Czyste kolorowe grzbiety zostały ustawione z wielką znajomością rzeczy i tworzyły przyjemną gamę kolorystyczną. Górną półkę zajmowała pięćdziesięciotomowa encyklopedia UNESCO, a na dolnej pstrzyły się kryminały w błyszczących miękkich okładkach.

Na biurku przede wszystkim rzucił mi się w oczy telefon. Podniosłem słuchawkę i przysiadając na fotelu, wykręciłem numer Rimeiera. W słuchawce rozległ się sygnał. Czekałem, obracając w ręku zostawiony przez kogoś malutki dyktafon. Rimeier nie odpowiadał. Odłożyłem słuchawkę i obejrzałem dyktafon. Taśma była przewinięta do połowy, cofnąłem i włączyłem.

— Cześć, cześć i jeszcze raz cześć! — powiedział wesoły męski głos. — Ściskam dłoń lub całuję w policzek, w zależności od twojej płci i wieku. Mieszkałem tu dwa miesiące i zaświadczam, że było mi bardzo dobrze.



14 из 165