
Mary przełknęła ślinę. Wiedziała, co się zaraz stanie.
Ojcze, wybacz mi…
– A wszyscy wiemy, że ceną grzechu jest śmierć.
Powoli odwrócił rewolwer w jej dłoni i przytknął lufę do jej skroni.
Rozdział 3
Może być o trzeciej – powiedziała Abby, przytrzymując słuchawkę ramieniem.
Od czasu, kiedy słuchała audycji Nicka, jadąc na spotkanie w sprawie ślubu, na którym miała robić zdjęcia, minęły dwa dni. Z torbą z zakupami w jednej ręce, a portfolio w drugiej wracała do domu. Prawie cały dzień spędziła w studiu, przeglądając rachunki i zdjęcia dyplomowe studentów college’u, później wstąpiła do sklepu i szybko wróciła.
Rzuciła torbę z zakupami na kuchenny blat. Ansel siedział koło okna i obserwował ptaki, nerwowo poruszając ogonem.
– Uciekaj stąd – powiedziała cicho do kota i wróciła do rozmowy z kobietą, która chciała zobaczyć dom.
Tabliczka z napisem na sprzedaż bez pośredników wisiała przed domem zaledwie od dwóch dni, a już zadzwoniło kilku potencjalnych nabywców. Ta kobieta była pierwszą klientką, która chciała „obejrzeć nieruchomość” po usłyszeniu ceny. Abby poszła do salonu, zostawiła portfolio i wróciła do kuchni.
– Może pani powtórzyć nazwisko? I numer telefonu? – poprosiła, wyciągając z torebki długopis. Zanotowała je szybko w leżącym obok telefonu notatniku. – Dziękuję, do zobaczenia o trzeciej.
Odłożyła słuchawkę i spojrzała na zegarek. Do trzeciej zostały niecałe dwie godziny.
Na szczęście w domu panował względny porządek – pomijając szarą kocią sierść, która zbierała się w kątach. Mimo wysiłków nie była w stanie odkurzać domu wystarczająco często, zwłaszcza kiedy Ansel przechodził linienie.
– Może powinnam kupić golarkę dla ciebie zamiast odkurzacza, co?
Kot podszedł do tylnych drzwi i zaczął miauczeć. Otworzyła je i wypuściła go na zewnątrz, a potem sama wyszła na ganek. Słońce z trudem przeświecało przez gęste chmury. Wydawało jej się przez chwilę, że zobaczyła na niebie blady łuk tęczy, która jednak szybko zniknęła.
