Nie. To za wiele na początek.

Jego przesycony złem mózg zdążyły już wypełnić myśli o zemście. Zemście na tym bękarcie, który odważył się z niego zadrwić, grając tylko początkowe tony sygnału. Odnajdzie ten diabelski pomiot i gołymi rękami wyciśnie z niego to jego nędzne życie, jeśli nie odegra melodii do końca.

Przedtem jednak trzeba się wyswobodzić, trzeba wstać.

Całą uwagę skupił na małym palcu, próbował nim poruszyć. Potwornie długi paznokieć, który przemienił się w ohydny szpon, przeszkadzał, ale palec drgnął. Podporządkował się rozkazowi!

Palec przypominał zardzewiały skobel, ale się poruszył!

Tengel był wolny!

Nie…

Instynktownie wyczuwał, że tych kilka tonów nie mogło wystarczyć.

Piekło i szatani!

Ale nie zamierzał się poddawać. Po raz pierwszy miał możliwość wydobycia się z drzemki i miałby tak od razu ustąpić?

Nigdy w życiu!

Jeszcze jeden palec…

Czas mijał, Tengel Zły walczył ze swoim stawiającym opór ciałem.

Palec poruszał się już prawie swobodnie.

Cała ręka?

Tak!

Tak, porusza się, porusza, był w stanie podnieść całą rękę!

Teraz to już tylko kwestia czasu.

Czas? Nie miał do tego cierpliwości, czasu to miał aż nadto przedtem. Teraz chciał wstać i wyjść!

Wyjść i narzucić ludziom swoją władzę z piekła rodem.

Minęły stulecia wymagające cierpliwości.

I właśnie dotarł do krytycznego punktu.

Z wielkim trudem Tengel Zły uchwycił się obiema rękami posłania i spróbował się podnieść.

Powolutku, jakby był mumią, która chce się obudzić, co zresztą nie było takie dalekie od prawdy, uniósł głowę nad swoim liczącym setki lat legowiskiem. Czuł to w całym ciele, każdą komórką szarpał ból, z posłania wzbijał się obłok dławiącego, śmierdzącego pyłu.

Jemu to jednak wcale nie przeszkadzało. Z tym smrodem żył przez stulecia, polubił go.



10 из 191