
Czas mijał. Na zewnątrz zapadła już noc. Groty stały puste.
Z niewiarygodnym wysiłkiem zdołał wreszcie stanąć na nogi i nieskończenie wolno posuwał się ku wyjściu z jaskini.
Och, szło to tak irytująco powoli, a myślenie było dręczącym wysiłkiem!
Gęste tumany cuchnącego pyłu, jakie wzbijał na swojej drodze, przesłaniały mu widok.
Ale noc była jego porą, wtedy miał dość sił, by działać…
Stanął pod skalnym sklepieniem. Wysoko w stropie majaczył otwór. W grotach panowały, rzecz jasna, smoliście czarne ciemności, lecz wzrok Tengela do tego przywykł. To ten sam otwór, który trzej grotołazi i ich przewodnik widzieli niedawno w dole i który sprawił, że zawrócili.
Znajdowało się to tak blisko legowiska Tengela Złego, że musieli swoją śmiałość przypłacić życiem.
Nieduża, obrzydliwa istota, szarożółta ze starości i zła, którym była przeniknięta, rozglądała się wokół i starała ocenić swoje siły.
Nie były zbyt wielkie, Tengel musiał to przyznać, choć przyprawiało go to o wściekłość. A czy siła jego myśli poradzi sobie z zadaniem?
Ta siła, którą otrzymał, gdy dotarł do ciemnego źródła zła… siła nocy i ciemności.
Ukucnął i starał się skupić. Jeśli teraz mu się nie uda, to wszystko przepadło. To jego ostatnia szansa.
Jak sęp, który chce poderwać się nad ziemię, Tengel Zły wzleciał niezdarnie i niepewnie ku otworowi w stropie jaskini. Jego niegdyś czarna peleryna, teraz szara od kurzu, powiewała u ramion, wokół przypominających szpony dłoni i pomagała mu utrzymać się w górze, ohydny, cuchnący pył wypełnił grotę, lecz pokraka zdołała się dostać do otworu. Wyciągała swoją cienką, pomarszczoną szyję, kręciła nią, w końcu znalazła się w otworze. Z uczuciem triumfu i przepełniony pragnieniem zemsty, Tengel Zły wylądował w górnym korytarzu, tam gdzie niedawno zostali zatrzymani czterej wędrowcy.
Żebyż tylko nogi pod nim chciały poruszać się nieco szybciej! Członki jednak nie słuchały go tak, jak by sobie tego życzył; zirytowany i niecierpliwy wlókł się wąskim przejściem. Dotarł nareszcie do otworu, który przewodnik zabarykadował i opatrzył szyldem. Tengel Zły wściekłym ruchem usunął to wszystko, musiał potem stać długo i ciężko oddychał, bo wysiłek bardzo dał mu się we znaki.
