No, jeśli akurat o właścicieli tego zamku chodzi, to zapewne mieli czas i na to, i na to. Zresztą żadnej z tych czynności nie wykonywali osobiście. Do takich celów mieli niewolników. Do tworzenia dzieł sztuki, jak i do łamania kości. Wszystko na zamówienie.

Widzące na odległość spojrzenie Tengela Złego wypatrzyło pana na zamku. Spoczywał właśnie w wielkim łożu z czarnymi rzeźbionymi kolumienkami i grubym, jedwabnym baldachimem.

Tengel posiadał wystarczającą siłę, by unicestwić tego człowieka, dlaczego jednak miałby tak postąpić? Wciąż przecież nie wiedział, z jakiego powodu akurat ten człowiek zagrał tony, które wyrwały go z uśpienia, ani gdzie znajduje się flet. Musiał oszczędzić grajka. Musiał wymóc na nim, by zagrał raz jeszcze.

Potem będzie można nędznika zamordować. Za bezczelność igrania sobie z Tengelem! Za rozpoczęcie sygnału i beztroskie przerwanie gry.

Tengel nie umiał pojąć, co ten człowiek ma wspólnego z jego osobą i skąd zna właściwe dźwięki. Nie pochodził z Ludzi Lodu, tyle przynajmniej było jasne. Ale kim jest?

I jak można go zmusić, by grał dalej?

Ponura istota rozmyślająca pod nocnym niebem Słowenii znowu odwróciła głowę.

Coś tu w pobliżu niepokoiło go i naruszało jego koncentrację na sprawach dalekiego zamku.

Coś złego. Jak myśl o śmierci.

Wywołujące rozkosz myśli o przestępstwie.

To przecież jego terytorium.

Niejasne początkowo wrażenia przyzywały coraz bardziej. Działały na niego tak, jak zapach krwi działa na wampira: dodawały siły, odmładzały go, sprawiały mu bezgraniczną rozkosz.

Później zajmie się flecistą! Najpierw musi wypatrzyć, co to takiego dzieje się w pobliżu. Czuł, że odzyska więcej sił, jeśli znajdzie się blisko tych dążących do zniszczenia impulsów, które atakowały go coraz bardziej. Może to jakaś ważna dla niego zdobycz? Źródło zła oznacza więcej siły.

„Bliskość” jednak okazała się pojęciem względnym. Tu nie chodziło o zejście paru kroków w dół czy nawet okrążenie wzgórza. Jego nadnaturalnie wrażliwe zmysły przyjmowały nawet bardzo dalekie sygnały.



18 из 191