— Przypuśćmy… przypuśćmy, że to nie jest sprawa Drugiej Fundacji. A gdyby to był ktoś taki jak pan — inny mutant?

— To ostrożna i dokładna robota, obliczona na wiele lat. Jeden człowiek bardziej by się spieszył. O nie, w tym bierze udział wielu ludzi, cały świat, i ty będziesz bronią, której przeciw nim użyję.

— Czuję się zaszczycony, że to mnie pan wybrał.

Muł zauważył nagłą zmianę w jego strukturze emocjonalnej.

— Tak, najwyraźniej myślisz sobie, że skoro masz wykonać dla mnie specjalne zadanie, to należy ci się równie specjalna zapłata — może nawet mianowanie cię — moim następcą. Masz rację. Ale musisz wiedzieć, że są też specjalne kary. Moja gimnastyka psychiczna nie ogranicza się do wytwarzania uczuć wierności i posłuszeństwa.

Na jego wąskich wargach pokazał się lekki uśmiech, a Channis podskoczył z trwogą na krześle.

Na ułamek sekundy, ułamek krótszy niż mgnienie oka. Channis poczuł osaczające go, przenikliwe, trudne do opisania przygnębienie. Miał wrażenie, że zamyka się nad nim, miażdżąc mu niemal mózg, hermetyczna czasza. Ogarnęła go znienacka zupełna ciemność, a całe ciało przeszył potworny, niemożliwy do zniesienia ból. Wszystko to znikło równie szybko, jak się pojawiło, pozostawiając tylko wściekły gniew.

— Złość nic tu nie pomoże… — rzekł Muł. — No tak, teraz starasz sieją ukryć, co? Nie przede mną. A więc pamiętaj — to wrażenie może być jeszcze bardziej intensywne i trwałe. Zabijałem już w ten sposób i — zapewniam — nie ma Straszniejszej śmierci. — Przerwał, a po chwili dodał: — To wszystko!

Muł znowu został sam. Światło zgasło, a ściana ponownie stała się przezroczysta. Niebo było ciemne, a wyłaniający się zza horyzontu roziskrzony gwiazdami soczewkowaty kształt Galaktyki rysował się coraz wyraźniej na jego aksamitnym tle.

Cała ta mgławica składała się z takiej masy gwiazd, że ich lśnienie stapiało się w jeden wielki świetlny obłok.



17 из 236