
Wszystko to miało należeć do niego…
Jeszcze tylko jedno, Ostatnie już posunięcie i będzie mógł spokojnie zasnąć.
Pierwsze interludium
Trwało posiedzenie Zarządu Drugiej Fundacji. Dla nas są to tylko głosy. Nie jest tu istotna ani dokładna znajomość miejsca spotkania, ani jego uczestników.
Zresztą, ściśle biorąc, nie możemy nawet dokładnie odtworzyć żadnej części obrad. Chyba że zdecydowalibyśmy się poświęcić w tym celu to minimum zastosowanych w naszej relacji, a ogólnie używanych środków przekazu informacji — których przecież mamy prawo oczekiwać — i narazić się na zupełne niezrozumienie.
Zajmujemy się tu psychologami, a właściwie niezupełnie psychologami. Powiedzmy raczej — naukowcami o psychologicznej orientacji. To znaczy ludźmi, którzy swoją koncepcję filozofii nauki oparli na podstawach zupełnie różnych od wszystkich znanych nam orientacji. „Psychologia” stworzona przez uczonych bazujących na aksjomatach i twierdzeniach obserwacyjnych przyjmowanych w naukach fizycznych ma niewiele wspólnego z PSYCHOLOGIĄ.
To mniej więcej tak, jakbym próbował wyjaśnić ślepemu, co to kolor, będąc przy tym równie ślepy jak on.
Chodzi o to, że mózgi uczestników zebrania doskonale znały się i rozumiały nawzajem nie tylko dzięki tłumaczącej ich pracę jakiejś ogólnej teorii, ale również dzięki długotrwałemu stosowaniu konkretnych teorii w codziennej praktyce. Mowa — taka, jaką znamy — była zbyteczna. Nawet fragment zdania wyrażony przy pomocy słów był w porównaniu z ich metodą porozumiewania się pełen zbytecznego gadulstwa. Gest, chrząknięcie, nieznaczny grymas, a nawet odpowiednio wyważona pauza niosły potężną, dawkę informacji.
Pozwalamy tu sobie zatem na przytoczenie części owej konferencji w swobodnym przekładzie na specyficzne kombinacje słów, niezbędne dla przekazu informacji między mózgami nastawionymi od dzieciństwa na filozofię opartą na naukach fizycznych, zdając sobie jednak sprawę, że narażamy się w ten sposób na ryzyko niedostrzeżenia i pominięcia bardziej subtelnych niuansów.
