
Według informacji uzyskanych przez naszych agentów psycholog pracujący dla Muła został zabity przez dziewczynę, przez dziewczynę, której — ze względu na jej uczucia — Muł całkowicie ufał i której dlatego nie objął swą kontrolą psychiczną.
Od czasu tego wydarzenia, które było dla nas ostrzeżeniem — ci, którzy chcieliby zapoznać się ze szczegółami całej sprawy, znajdą ich matematyczną analizę w Bibliotece Głównej — powstrzymujemy Muła stosując nietypowe dla nas metody, przez co codziennie ryzykujemy, że cały dokładnie opracowany przez Seldona plan historii skończy się fiaskiem. To wszystko.
Pierwszy Mówca czekał chwilę, by zebrani zdali sobie sprawę z wszystkich konsekwencji przedstawionej sytuacji. Potem ponownie zabrał głos:
— A więc sytuacja jest w wysokim stopniu niepewna. Wydarzenia odbiegły tak daleko od linii nakreślonej przez Seldona — tu muszę jeszcze raz podkreślić, że popełniliśmy karygodny błąd nie przewidując w porę ich biegu i dając się zaskoczyć — że jeśli nie podejmiemy odpowiednich kroków, cały Plan nieuchronnie się załamie. Czas biegnie nieubłaganie i zostajemy w tyle. Myślę, że pozostało nam tylko jedno wyjście, a i to niepewne… Musimy pozwolić, żeby Muł nas znalazł… w pewnym sensie. Przerwał na chwilę, aby zapoznać się ze stanowiskiem pozostałych i dodał:
— Powtarzani — w pewnym sensie.
2. DWOJE LUDZI BEZ MUŁA
Statek był gotowy do drogi. Nie brakowało niczego oprócz celu podróży. Muł sugerował powrót na Trantora, na leżącą w ruinach metropolię największego imperium w dziejach ludzkości, na martwy świat będący ongiś stolicą całej Galaktyki.
Pritcher był temu przeciwny. Jego zdaniem był to ślad wiodący donikąd — stara, dokładnie spenetrowana ścieżka.
W kabinie nawigacyjnej zastał Baila Channisa. Kędzierzawa czupryna młodzieńca była zwichrzona, ale nie zanadto. Akurat na tyle, by opadł mu na czoło wijący się kosmyk włosów. Nawet najbardziej staranne zabiegi nie dałyby lepszego efektu. Do tej fryzury znakomicie pasował szeroki uśmiech ukazujący lśniące białe zęby. Sztywny generał poczuł nieokreśloną niechęć do towarzysza wyprawy.
