Wokół panowała ciemność, jak zresztą wszędzie w tej krainie, ich oczy jednak lepiej już teraz rozróżniały szczegóły. Widzieli postrzępiony martwy las, który przebyli w takim samym osobliwym tempie Obcych jak poprzednio.

Nie bardzo wiedząc, co robić dalej, skupili się w grupce wokół Farona.

– Ach, księżycu w górze, ty, któryś jest moim domem – zaczęła górnolotnie Indra. – Spójrz na nas łaskawie, oświetl nam drogę w tej siedzibie śmierci! – Zaraz jednak wróciła do rzeczywistości i powiedziała: – Można zwariować, kiedy się pomyśli, że stoimy teraz do góry nogami. Że gdybyśmy byli w domu, tam, na tym „księżycu”, czyli w Królestwie Światła, to Góry Czarne mielibyśmy dokładnie nad naszymi głowami. Właściwie można powiedzieć, że stoimy teraz na głowach.

– Jeśli zakończyłaś już te swoje fizyczne, filozoficzne i religijne rozważania, Indro, to może wyruszymy dalej. Nie masz nic przeciwko temu? – łagodnie spytał Faron. – Wilki, jak dostaniemy się na górę?

Odpowiedzi udzielił Freke:

– Jedyną możliwością jest wspinaczka na zewnątrz po zboczu, potężny Obcy. We wnętrzu góry nie ma żadnej drogi, która prowadziłaby do siedzib więźniów.

– Właściwie lochy więźniów nie mieszczą się w Złej Górze, lecz w przylegającym do niej masywie górskim – dodał Gere. – Położone są wysoko, widać z nich tę dolinę i sąsiednią.

– Tę, którą nazywacie samym jądrem czy też sercem Gór Czarnych? – dopytywał się Ram.

– Właśnie. Ale nie można do niej zajrzeć, widać tylko następny szczyt.

– To znaczy, że kwatery więźniów zajmują duży obszar?

– Władcy mają wielu jeńców – odparł Freke z powagą.

W otaczającej ich ciemności krążył chłodny nocny wiatr.

– O ile dobrze zrozumiałam, to jest różnica między niewolnikami a więźniami – wtrąciła się Indra.

Gere obrócił wielki łeb w jej stronę.

– Jest nawet różnica między niewolnikami a niewolnikami, piękna Indro.

– Ach, Gere, masz we mnie oddaną, wierną wielbicielkę, nikt nigdy jeszcze nie nazwał mnie piękną! Zachowam te słowa i będę sobie o nich przypominać, gdy ktoś buciorami zdepcze moje ego.



9 из 165