Groźna istota podeszła jeszcze bliżej.

– Nie próbuj żadnych sztuczek – przerwała Sisce brutalnie. – Kłamiesz! Nikt z Królestwa Światła nie może tu dotrzeć cały i zdrowy. Nie słyszałem, by ktoś cokolwiek do nas mówił, i nie wiem, co za bzdury pleciesz. Wydaje mi się, że chcesz po prostu zyskać na czasie, ale triumf należy do nas i ja z niego nie zrezygnuję. Odsuń się!

Cios pięści trafił Siskę w nos i posłał wprost na nosze Tsi. Dziewczyna zawadziła biodrem o ostry kant, a ból, jaki ją przy tym przeszył, był tak silny, że mało brakowało, a straciłaby przytomność. Siłą woli jednak utrzymała się na nogach i własnym ciałem usiłowała zasłonić bezbronnego Tsi-Tsunggę, a także Sassę skuloną z tyłu za noszami.

– Heike, na pomoc! – zawołała jeszcze i zemdlała.

Heike w mgnieniu oka pojawił się w maleńkim pomieszczeniu.

– Co się dzieje na pokładzie, Armasie? – spytał. – Znalazłem Chora i Ticha w wieżyczkach, nieprzytomnych, a tutaj leży Siska!

Sassa próbowała dać mu jakiś znak, w milczeniu wskazywała na Armasa, ten zaś, ogarnięty wściekłością, rzucił się przez nosze na dziewczynkę.

– Armasie, oszalałeś? – Heike usiłował go powstrzymać.

O tym, czy da się powalić ducha czy też nie, upiór nigdy się nie dowiedział, nagle bowiem na gardle zacisnęła mu się paszczęka wilka. Od ryku, który wypełnił niewielkie pomieszczenie, mogły popękać bębenki w uszach, oba wilki pokazały, jaką siłę mają ich gardła, a upiór zaniósł się śmiertelnym krzykiem strachu. Dlaczego tak się zachowywał, nie żył wszak już od dawna, nie rozumieli, ale też i dłużej się nad tym nie zastanawiali, zresztą nie zdążyli, bo wszystko działo się w przerażającym tempie. Intruz próbował uciec z ciała Armasa, Geri i Freki nie chcieli dopuścić, by się im wymknął, lecz Sol w ostatniej chwili położyła kres ich żądzy niszczenia. Otworzyła drzwi na całą szerokość, a zjawa czym prędzej skorzystała z okazji i zniknęła w mroku nocy.



15 из 165