Nic takiego jednak przecież nie było.

A może?


Był uwięziony we własnym ciele.

Odebrano mu zmysły, nie widział, nie słyszał, nie mówił, nie mógł się poruszać. Wszystkim tym zawładnął intruz, który wdarł się w jego wnętrze. Pozostały mu jedynie myśli, choć również one mieszały się z cudzymi myślami, zachował jednak przynajmniej świadomość własnego istnienia, ale nie mogła ona wydostać się na zewnątrz. Nikt się w niczym nie zorientował, przyjaciele patrzyli na jego ciało i sądzili, że to on, a przecież wcale tak nie było, prawdziwy on tkwił bardzo głęboko, a jego cielesną powłoką zawładnęła podstępna, żądna zemsty dusza.

Armas, jedyny syn i wielka duma Obcego, Strażnika Góry, był totalnie bezradny. Wiedział, że Oko Nocy czuje podobnie. Nie widział wprawdzie Indianina, bo przecież nie widział nic, zdawał sobie jednak sprawę, jakiż to nieproszony gość krąży wśród przyjaciół. Tak bardzo chciał ich ostrzec, lecz nie mógł tego zrobić.

Wiedział jednak co innego. Nieprawdą było to, że, jak przypuszczali jego towarzysze, niektóre upiory z nawiedzonej doliny przeszły w służbę zła okrutnych władców, miałyby wtedy wszak dość okazji, by przedostać się do Góry Zła. Nie, złymi upiorami z doliny powodowała jedynie żądza zemsty, skierowana p r z e c i w k o władcom Gór Czarnych, ponieważ to oni zniszczyli dolinę i wszystkich jej mieszkańców. Właściwie więc upiory obrały sobie podobny cel jak ekspedycja Farona.

Pragnienie zemsty jest jednak uczuciem wyłącznie negatywnym, nie prowadzi do niczego dobrego. Nie likwiduje frustracji, nie rozwiązuje żadnych problemów, stwarza jedynie nowe. Oczywiście mszczącej się osobie przynosi głęboką satysfakcję, jest to jednak zwykle krótkotrwały triumf, po którym na ogół przychodzą wyrzuty sumienia. Nie mówiąc już o ewentualnym odwecie, który doprowadzić może do powstania zaklętego kręgu niszczącej wszystko wendety.

Gdybyż tylko Armas był w stanie wytłumaczyć swemu upiornemu gościowi, że mogliby współpracować! Gdybyż zdołał wypędzić z niego wszystkie destrukcyjne myśli! Niestety, nic nie mógł zrobić. Między dwiema duszami, tkwiącymi w biednym ciele udręczonego Armasa, nie istniała żadna komunikacja. Owszem, on mógł do pewnego stopnia wychwycić, co się dzieje we wnętrzu upiora, do tamtego jednak najwyraźniej myśli Armasa nie docierały.



6 из 165