Obiecali, że zrobią, co w ich mocy. Z pomocą Armasa.

Prawdziwy Armas wyczuł wściekłość intruza we własnym ciele, nie wiedział jednak, czego ona dotyczy. Wszak nie słyszał całej tej rozmowy. No cóż, bez względu na to, co się teraz dzieje, zachowajcie ostrożność, kochani przyjaciele! Przeczuwam jakieś straszne niebezpieczeństwo!

Gdyby tylko wiedział, co się świeci! Gdyby mógł nawiązać z kimś kontakt!

Niestety czuł się trochę tak, jak chory po ataku apopleksji czy dotknięty porażeniem mózgowym: zamknięty w sobie, pogrążony w totalnej izolacji. Pozostawało mu jedynie rozpaczliwe błaganie skierowane do otoczenia: Jestem tutaj, chcę coś zrobić, czy nikt mnie nie słyszy?

Indra czuła się bardzo niewyraźnie. Wiedziała, że coś jest nie tak. Ale co? Dlaczego Armas stał się nagle taki milczący? A Oko Nocy? Dlaczego tak gwałtownie opierali się decyzji Farona, nakazującej im pozostanie przy pojazdach? Protestowali właściwie bez słów, tylko z oczu biła im jakaś szaleńcza wściekłość. Takie zachowanie jest w ogóle do nich niepodobne. Armas, zmuszony do pozostania, ledwie nad sobą panował.

Wszystko nagle zrobiło się takie straszne, i to w ich kochanym bezpiecznym Juggernaucie.

Znowu wyruszyli przez czarny skamieniały las. Tym razem zachowywali większą czujność, postanowili, że nie pozwolą się już rozdzielić żadnej gwałtownej fali powodzi.

– Wydaje mi się, że źli władcy nie zauważyli, iż udało nam się przeżyć atak wody i spotkanie z upiorami z doliny – stwierdził Ram, gdy bez przeszkód zbliżyli się do niebezpiecznej góry.

– To prawda, na to wygląda – przyznał Faron. – Tym razem poszło gładko.

Rozejrzeli się dokoła. Dotarli do podnóża Góry Zła. Wznosiła się przed nimi, zdawała się sięgać nieba, musieli mocno zadzierać głowy, by móc na nią patrzeć, tak gwałtownie wypiętrzała się z płaskiego dna doliny.



8 из 165