
Zagrały zmysły. Zamiast wbić nóż, wyciągnął go. Patrząc Heidi w oczy wsunął ręce pod jej spódniczkę i zerwał figi. Z trudem utrzymując równowagę, musiała obiema rękami oprzeć się o kamienną barierę, by nie runąć w dół. Przy tym ruchu mimowolnie odsłoniła górną część ud.
Kamelowi krew uderzyła do głowy. Z radosnym pomrukiem przysunął się jeszcze bliżej i ujął Heidi pod kolanami. Przyciągnął ją do siebie. Jego dłonie przesuwały się w górę, macając i ściskając jędrne uda i unosząc żółtą mini na biodra. Heidi nie opierała się, otępiała z bólu i strachu. Z rany na brzuchu sączyła się krew, głowa bolała ją od uderzeń. Kiedy spodnie Ibrahima musnęły jej nagie łono, próbowała się wymknąć, ale miała do wyboru tylko drogę w przepaść. Nie chciała umierać. Chwyciła się myśli, że jeżeli pozwoli się zgwałcić, ocali życie. Napastnik trzymał ją teraz mocno za biodra i ocierał się o jej podbrzusze. Przesunął dłoń w górę, zaczął gnieść przez sweter pierś dziewczyny. Pomocnicy usunęli się dyskretnie i czekali paląc papierosy. Słychać było tylko krótki oddech Irakijczyka i lżejszy kobiety. Krzyknęła, gdy uszczypnął jej pierś. Nie mógł już opanować pożądania. Pospiesznie rozpiął spodnie. Nabrzmiały, pulsujący krwią, uderzająco długi członek nie zrobił wrażenia na ofierze: Heidi zamknęła oczy z odrazy. Drgnęła całym ciałem, gdy wdarł się w nią gwałtownie. Krzyknęła. Ogromny członek z trudem wbijał się między suche ścianki. Krzyk dziewczyny przerodził się w długą skargę, kiedy ponownie w nią wszedł, unosząc jej uda by ją przyciągnąć do siebie. Wyglądał żałośnie, gdy tak szamotał się w spodniach, które opadły mu do kostek, i slipkach nad kolanami, ale nic sobie z tego nie robił. Heidi czuła się, jakby jej brzuch miał eksplodować. Kamel z zaciśniętymi zębami przyglądał się, jak jego członek znika i pojawia się wśród jasnych włosów.
