
– Nie jest ci chyba łatwo po tym, co się stało – zauważył Havard. – Jak sobie właściwie radzisz, Mali, teraz, kiedy nie ma Siverta?
– Dobrze – odpowiedziała szybko. Zbyt szybko. – W każdym razie nie najgorzej. Wiesz, Johan uratował ostatnio Małego Siverta – zmieniła temat. – Słyszałeś chyba o tym?
– Wieści dotarły pewnie do samego Trondheim – rzucił Havard sucho. – Nie przeczę, że Johan postąpił odważnie i mądrze. Bynajmniej. Rozumiem też, ile taki malec może znaczyć dla swoich rodziców, mimo że sam nie mam jeszcze dzieci. Nigdy nie wątpiłem w to, że Johan bardzo kocha swego syna; tego by tylko jeszcze brakowało – dodał, nie wypuszczając dłoni Mali. – Lecz pewnie uważa, że zaciągnęłaś wobec niego dług wdzięczności do końca życia – stwierdził i popatrzył jej w oczy. – Tak, teraz chyba Johanowi jest łatwiej.
Mali szybko spojrzała na Havarda, przerażona, że tak łatwo przejrzał jej męża na wskroś. Rozumiał, że nie była szczęśliwa w tym małżeństwie, ale czy zorientował się, jak bardzo źle jest między nią i Johanem? Zastanowiła się, czy w ogóle rozmyślał o jej związku.
– Powinnam iść przywitać się z innymi – rzuciła nagle. -I muszę przypilnować, by wszyscy dostali coś do jedzenia. Może spotkamy się później.
W jednej chwili umknęła do salonu.
Również tego dnia Nikolai wygłosił mowę pożegnalną, czytał fragmenty Biblii oraz prowadził śpiew i modlitwy.
Nadszedł czas, by wyprowadzić sanie i umieścić na nich trumnę. Wszędzie na dziedzińcu stały przywiązane konie, okryte grubymi derkami przed chłodem i zaprzężone do sań. Skóry i wełniane koce, którymi ludzie okrywali się w czasie jazdy, złożono w domu dziadków, by się ogrzały i trzymały ciepło, gdy trzeba będzie wyjeżdżać.
Do ciągnięcia sań z trumną wybrano starą klacz ze stajni w Stornes. Nikomu by do głowy nie przyszło, żeby przydzielić to zadanie ogierowi, który spowodował osunięcie drewna, mimo że koń nie ponosił przecież za to winy. To był wypadek, który mógł się przytrafić każdemu i który niestety zimową porą często w lesie się zdarza. Jednak to ze starą klaczą Sivert był najbardziej związany; przez wiele lat razem ciężko pracowali, codziennie, w słońcu i w deszczu, latem i zimą. Dlatego wybór padł na nią.
