
Ludzie ubrali się i wyszli na dziedziniec. Mali wiedziała, że tej chwili nigdy nie zapomni: tych wszystkich czarno ubranych żałobników w zimowym słońcu, które rzucało swoje światło na dziedziniec i dom, i tej nieskończonej ciszy. I tych sześciu mężczyzn, którzy wynieśli ze stodoły przystrojoną wieńcami trumnę i ułożyli ją na saniach.
Mali stała, obejmując się ramionami. Zaciskała je mocno na piersi, a łzy spływały cicho po jej policzkach. Kiedy Johan cmoknął na klacz i sanie powoli zaczęły opuszczać dziedziniec, Mali rozpłakała się. Oto Sivert opuszczał Stornes po raz ostatni. Wydawało się to takie nierzeczywiste, bezsensowne i zupełnie niepojęte.
Mimo że nie wszyscy udali się w długą drogę na cmentarz, kondukt żałobny wyglądał imponująco. Konie, ciągnące wypełnione po brzegi sanie, wolno sunęły za trumną. W mijanych po drodze gospodarstwach flagi opuszczono do połowy masztów, a ludzie, zarówno w dużych gospodarstwach, jak i w niewielkich zagrodach, wylegli na progi swoich posiadłości. Zaprzęgiem ze Stornes, w którym jechały Mali i Beret otulone ciepłymi skórami, powoził Gjermund. Obie kobiety nie patrzyły na siebie i nie odzywały się. Nie było też wiele do powiedzenia…
Pastor przywitał kondukt przed bramą na cmentarz. Wydawał się Mali potężniejszy, niż go pamiętała, ale pomyślała, że na pewno pod czarną sutannę włożył kilka warstw ubrania. Cała ceremonia, aż do zasypania trumny ziemią, odbywała się na zewnątrz i mimo że pastor w czasie zimy miał zwyczaj skracania swej mowy pogrzebowej i mówił bardziej zwięźle niż podczas niedzielnych kazań z ambony, szybko robiło się zimno, zarówno jemu samemu, jak i wszystkim zebranym. Następnie trumnę zaniesiono do miejsca, gdzie czekał wykopany grób. Mali nie słyszała słów pastora. Mechanicznie poruszała ustami w czasie pieśni, ale nie śpiewała ze wszystkimi. Czuła, jak gdyby nagle opuściły ją wszelkie siły i cała energia, jakby odebrało jej głos. Najchętniej wróciłaby do Stornes, położyła pod kołdrą i nie wstawała do połowy wiosny. Może wtedy obudziłaby się silniejsza i czuła trochę lepiej niż teraz, pomyślała.
