– Sivert był dobrym człowiekiem – szepnęła ochryple.

– Najlepszym – dodał Johan smutno i wstał. – Wszyscy w gospodarstwie mogliśmy na niego liczyć. Kochaliśmy go, wiesz o tym. Dlatego musimy wyprawić mu godny pochówek. Urządzimy ten pogrzeb tak, jak ty tego chcesz, i tak, jak ojciec by sobie tego życzył. Ale pozwól innym sobie pomóc. Sivert był również nasz…

Przez chwilę nikt się nie odzywał. Skwierczało w piecu, stary zegar tykał. Poza tym panowała cisza.

Beret siedziała nieruchomo w fotelu.

Ogarnęła ją bezgraniczna tęsknota, tak wielka, że nie mogła nad nią zapanować. Żyła z Sivertem wiele lat, ale rzadko byli ze sobą naprawdę blisko, pomyślała z żalem. Sama ponosiła za to winę, wiedziała o tym. Sivert chciał dawać, pragnął dzielić się z nią swym ciepłem. Miał jej tyle do zaofiarowania i kochał ją, chociaż zdawała sobie sprawę, że to nie miłość, lecz jego ojciec doprowadził do ich ślubu. A ona… odtrącała męża, najczęściej odmawiała. Była nieprzystępna, lecz w głębi duszy miała dla niego tyle dobroci. Sivert dał się lubić. Natomiast ona nigdy nie potrafiła dawać. Nie wiedziała dobrze, dlaczego. Sądziła, że w jakiś sposób wiązało się to z jej dzieciństwem. Z matką, która zawsze była siwa, słaba i chorowita, od kiedy Beret sięgała pamięcią. Tak bardzo różniła się od ojca, pomyślała. Pamiętała go jako mężczyznę silnego, odważnego i nieugiętego, jeżeli chciał coś przeforsować.

I tak z powodu choroby matki cała odpowiedzialność za dom spadła na Beret, kiedy jeszcze była małą dziewczynką. Zaczęła się identyfikować z ojcem, do niego chciała być podobna. Kiedy zorientowała się, że posiada zdolności i wolę, które nawet tego twardego człowieka mogą zmusić do uległości, stała się zuchwała. Albo raczej należałoby powiedzieć: zarozumiała.

Postanowiła, że nikt nie będzie nią dyrygować i nikogo nie będzie słuchać. Pozostała sobą. Tak przynajmniej myślała. Właściwie już dawno temu zrozumiała, jak bardzo się myliła. Ponieważ każdy kogoś potrzebuje. Gdy ktoś nie potrafi przyjmować ani dawać miłości, więdnie jako człowiek, staje się samotny i zgorzkniały, tak jak ona. Ale kiedy sobie to uświadomiła, było już za późno i nie zdołała tego zmienić.



3 из 167