
– Pójdę do salonu i powiadomię wszystkich, co się stało – zaproponowała Mali. – A potem zadzwonię i załatwię, co trzeba. Nie martw się o nic, Beret. Postaramy się, żebyś mogła pobyć z Sivertem chwilę sama na poddaszu…
Nie była w stanie mówić dalej. Łzy cisnęły się jej do oczu, zasłoniła usta wierzchem dłoni i zagryzła zęby, żeby się nie rozpłakać. Czuła, że tego jej teraz najbardziej trzeba, najchętniej pobiegłaby na górę do sypialni, rzuciła się na łóżko i rozbeczała. Ale na to przyjdzie pora później, teraz nie ma czasu. Na ułamek sekundy napotkała spojrzenie teściowej – dostrzegły nawzajem swój smutek. Ponieważ Beret nie protestowała przeciw jej propozycji, Mali odwróciła się i wyszła. Cicho zamknęła za sobą drzwi.
W salonie zapadła grobowa cisza, kiedy Mali powiedziała o wypadku gospodarza. Wcześniej dała Małemu Sivertowi klocki do zabawy i starała się mówić tak cicho, żeby jej nie mógł słyszeć. Wiedziała jednak, że wkrótce będzie musiała powiedzieć małemu o dziadku. Niedługo dom zapełni się ludźmi, a on będzie się dopytywał, dlaczego. Weźmie chłopca do siebie, jak tylko zawiadomi krewnych i znajomych. Teraz nie była w stanie z nim rozmawiać.
– Zacznij nakrywać stoły – poleciła Ane. – Po południu przyjdzie pewnie sporo osób na czuwanie przy zwłokach.
W drodze na korytarz, zanim zaczęła dzwonić, wyjrzała pośpiesznie na zewnątrz i zobaczyła, że Gudmund i Olav zajeżdżają na dziedziniec.
– Mężczyźni przyjechali – zwróciła się do służących. – Dajcie im gorącej wody, żeby się mogli umyć i przebrać. To cała robota na dziś. Potem jeszcze powinniśmy wszyscy coś zjeść. Podajcie obiad przed nakryciem stołów dla gości. Musimy z tym zdążyć, zanim zaczną się tu zjeżdżać ludzie.
Na samą myśl o jedzeniu ścisnęło Mali w żołądku. Ale przecież trzeba się posilić, przynajmniej pozostali domownicy powinni zjeść.
Kiedy ktoś umierał, po chorobie czy w wyniku wypadku, zawsze dzwoniono po Marię Kleven. To ona pomagała oporządzić zmarłego; jeździła też do wsi po materiał, z którego szyła szatę pośmiertną. Właściwie nie było to jakieś wielkie szycie – wykrawała dwa szerokie rękawy w długiej tunice, którą wciągano na zmarłego.
