– Widzisz to piękne, błękitne niebo? – zaczęła cichym głosem.

Mały Sivert podniósł głowę i spojrzał w górę.

– Wiesz o tym, że tam mieszkają wszyscy, którzy umarli, prawda? – mówiła dalej Mali. – Pan Bóg wziął ich do siebie, zmienił w anioły i jest im tam bardzo dobrze.

– Mama nie umze – przestraszył się Mały Sivert i poważnie spojrzał na nią.

– Nie, mama nie umrze. Jestem z tobą – odparła Mali i mocniej przytuliła dziecko. – Ale dziadek… Dziadek był dzisiaj w lesie i spadły na niego wielkie drzewa. No i dziadek…

Mali poczuła dławienie w gardle, musiała przerwać i przełknąć ślinę. Mały Sivert odwrócił się i spojrzał na nią ogromnymi oczami.

– Dziadek? – spytał zdumiony. – Gdzie jest dziadek?

– Jest w niebie u Pana Boga z aniołami – szepnęła Mali, nie mogąc dłużej powstrzymać łez. Pociekły na włosy chłopca, siedzącego na jej kolanach. – Ale jest mu tam dobrze – dodała. – Jest razem z aniołkami i może na nas patrzeć z góry. Dziadek będzie teraz z góry pilnował swojego chłopczyka. A my codziennie wieczorem będziemy dziadkowi mówili „dobranoc", ty i ja.

Wciągnęła głęboko powietrze. Powolnymi, zdecydowanymi ruchami masowała synka po plecach, żeby go uspokoić. Zapragnęła, by i ją ktoś dziś przytulił i pogładził po plecach, trzymał w ramionach, choćby przez tę jedną krótką chwilę…

– Gwiazdy, wiesz, to oczy aniołów, którymi patrzą na swoich bliskich. Teraz na niebie pojawi się nowa gwiazdka. To oczy naszego dziadka.

Mały Sivert długo się nie odzywał. Mali zauważyła, że wsunął kciuk do buzi i dla otuchy przyłożył skrawek jej fartucha do policzka. Potem podniósł głowę i spojrzał na matkę, na jej twarz mokrą od łez i ciemne, smutne oczy. I nagle wybuchnął płaczem. Objął Mali rączkami i przywarł do niej z całej siły.

– Dziadek – szlochał. – Mój dziadziuś.

Mali nie powiedziała nic więcej. Siedziała w milczeniu, kołysząc dziecko.



8 из 167