Hm. W końcu to tylko jeden dzień, powiedziała sobie, wychodząc do ośrodka, aby ponownie przejąć obowiązki jedynego lekarza w Bay Beach.

Jak się okazało, wcale nie było to takie proste. Jonas najwyraźniej nie miał zamiaru tak łatwo się poddać.

– Idź do domu – rzucił w jej kierunku, gdy zajrzała do gabinetu. – Jestem zajęty.

Rzeczywiście. Dziewięcioletnia Lucy Belcombe, która zdążyła już zaliczyć niejedną katastrofę, tym razem złamała przedramię, spadając z drzewa. Jonas umieścił zdjęcie rentgenowskie na podświetlonym ekranie, tak że Emily mogła dokładnie zobaczyć, co się stało.

– Nieźle sobie radzimy bez pani, pani doktor, prawda, Lucy? – rzeki Jonas.

Lucy skinęła głową.

– Doktor Lunn zrobił mi zastrzyk i powiedział, że jestem najdzielniejszym dzieciakiem w Bay Beach – zauważyła z dumą, po czym ze śmiechem dodała: – Powiedział również, że zachowałam się niezbyt mądrze.

– Hm. – Emily ponownie spojrzała na zdjęcie. -Wchodziłaś na drzewo? – zapytała.

– Na jedno z największych – odparła dziewczynka z dumą i Emily pokiwała głową z dezaprobatą.

– Och, Lucy. Jeśli już musisz łazić po drzewach, to przynajmniej dobrze się trzymaj. Doktor Lunn miał rację, twierdząc, że to, co zrobiłaś, było niemądre.

– To prawda – przyznała Lucy. – Ale wygrałam pięć dolców, bo założyłam się, że wejdę na sam wierzchołek.

– A dostałaś ekstranagrodę za szybki powrót na ziemię? – zapytała Emily i Jonas zachichotał.

– Wyjątkowo szybki – zauważył. – Lucy miała szczęście, że nie upadła na głowę. Czy zarekwiruje pani, pani Belcombe, te pięć dolarów jako rekompensatę za zniszczone ubranie?

Mary Belcombe z uśmiechem pokręciła głową. Lucy była najmłodszym z jej sześciorga szatanów z piekła rodem i połamane kończyny były dla niej chlebem powszednim.



12 из 109