
– Jestem dobra w łataniu – oznajmiła. – Nie mam wyboru.
– My również jesteśmy w tym dobrzy – dodał Jonas, obrzucając uważnym spojrzeniem opaskę gipsową na ręku dziewczynki. – Gotowe – orzekł. – Muszę to jeszcze zobaczyć jutro, aby się upewnić, że zostawiłem dostatecznie dużo miejsca na obrzmienie. Niezależnie od tego, gdyby ból się nasilił, proszę do nas zadzwonić.
– Proszę do mnie zadzwonić – poprawiła go Emily. Jonas spojrzał na nią spod oka i uśmiechnął się szeroko.
– Pani doktor się obawia, że odbiorę pani pracę?
– Och, może jej pan wziąć tyle, ile tylko zechce.
– Taak. Tu rzeczywiście jest dużo pracy. Za dużo dla jednej osoby.
– Ale jest tylko jedna – odparła i zmierzwiła włosy dziewczynki. – Do widzenia, Lucy. Uważaj na siebie!
– To zupełnie nierealne – odparła z westchnieniem pani Belcombe, biorąc córkę za rękę i kierując się w stronę drzwi. – Dziękuję, doktorze Lunn! – Nagle odwróciła się do Emily. – Och, moja droga, on jest nadzwyczajny! Na twoim miejscu nie puściłabym go – dodała konspiracyjnym szeptem i Emily poczuła, jak jej twarz oblewa się rumieńcem.
– Tu jest notatka dotycząca przyjętych przeze mnie osób na wypadek, gdybyś chciała ponownie je zbadać. Nic poważnego. Jedynie pani Crawford wzbudziła mój niepokój, i to tylko dlatego, że jest chora na cukrzycę. Od dwóch dni ma wymioty. Nie sądzę, aby to było coś poważnego; przyznała, że zjadła rybę, która mogła te wymioty spowodować. Jest jednak odwodniona i ma podwyższony poziom cukru. W tej sytuacji wspólnie z Amy zdecydowaliśmy zatrzymać ją w szpitalu.
– Co zrobiliście? – zdumiała się Emily.
– Zdecydowaliśmy zatrzymać ją w szpitalu – odparł Jonas i w jego oczach pojawiły się wesołe ogniki. – Przy pomocy twoich pielęgniarek, oczywiście. Podłączyłem ją do kroplówki i zostawiłem na obserwacji. To nic nadzwyczajnego, pani doktor.
– U nas tak. Poza mną nikt nie podejmuje takich decyzji.
– Najwyższy więc czas na zmiany – zauważył pogodnie, z zainteresowaniem obserwując, jak jej brwi wędrują w górę.
