Jonas naprawdę tak myślał. Był stanowczy i odpierał wszystkie argumenty. Po godzinie Emily patrzyła, jak odjeżdża swoim egzotycznym alfa romeo.

Ma partnera – na miesiąc. Przypomniała sobie, jak powiedział: „Być może na dłużej", i jak po chwili dodał: „I proszę cię, Boże, abym nie musiał zostać tu dłużej". Mogła się tylko z nim zgodzić. Jeśli jednak ten guzek okaże się złośliwy, ona, Emily, przyjmie Jonasa z otwartymi ramionami, aż Anna wyzdrowieje. Jej gabinet pomieści ich oboje.

Ale… jej dom?

To była jedyna część ich umowy, która ją najmniej satysfakcjonowała. Dom na tyłach ośrodka zbudowano kiedyś z myślą o czterech lekarzach. Posiadał cztery sypialnie i cztery łazienki, i dla niej i jej leciwego psa, Bernarda, był z pewnością za duży. Niestety, miał tylko jeden salon i jedną kuchnię.

Tak więc na tę noc Jonas wrócił jeszcze do hotelu, ale od jutra wszystko się zmieni, pomyślała.

Będzie miała partnera i współlokatora na cały miesiąc! Do jutra, powtarzała z desperacją, powinna się jakoś z tą myślą oswoić!

Dwie godziny później zaparkowała przed miejscowym domem małego dziecka i natychmiast zwróciła uwagę na stojący przed wejściem samochód.

Kto w tym miasteczku może jeździć srebrnym alfa romeo? Nikt poza Jonasem. Co on, u licha, tu robi? -zirytowała się. Dlaczego widok jego samochodu sprawił, że jej serce zadrżało?

Kiedy Lori otworzyła drzwi, Emily zrobiła wszystko, aby jej głos zabrzmiał normalnie.

– Cześć, Lori. – Uśmiechnęła się, zerkając na samochód. – Mam nadzieję, że nie przeszkadzam?

– Oczywiście, że nie. – Lori otworzyła szeroko drzwi i Emily ujrzała Jonasa siedzącego przy kuchennym stole. Podniósł głowę, a kiedy uśmiechnął się do niej, poczuła ten sam dziwny niepokój. – Pijemy właśnie herbatę. Masz może trochę czasu, aby dołączyć do nas? – zapytała Lori.

– Może tak – odparła z wahaniem. – Dzięki Jonasowi.

– Powiedział mi, że z tobą pracuje. – Lori ścisnęła rękę przyjaciółki. – I o… Charliem. Em, tak mi przykro.



16 из 109